• JBL PhosEx Rapid - krótka recenzja

    Glony w akwarium mogą stanowić problem. Jednym z czynników mogących stymulować rozrost glonów są złe proporcje pomiędzy azotanami i fosforanami w wodzie. W zależności o źródła i badacza,  proporcje przy których glony nie mają lekkiego życia to 10:1 lub 16:1 (azotany:fosforany). W przypadku mojego akwarium problematyczny był wysoki poziom fosforanów (PO4) przekraczający 2mg/l przy "zaledwie" 10mg/l azotanów. Podmiany przynosiły średnie efekty, więc postanowiłem wypróbować JBL PhosEx Rapid, środek w formie płynu do stosowania bezpośrednio w akwarium.

    Instrukcja obsługi JBL PhosEx Rapid sprowadza się do:

    1. Wlej 10ml preparatu na każde 40l wody akwariowej w miejscu dobrego przepływu wody
    2. Po 24 godzinach wyczyść filtr

    Proste. Po wlaniu preparatu, wodą zrobiła się mętna, o brązowym zabarwieniu. Po kilku godzinach woda odzyskała normalną przeźroczystość. Według producenta, pojedyncze zastosowanie jest w stanie skoagulować do 2mg/l PO4 w formę dość dużą aby mogła być przechwycona przez filtr mechaniczny w akwarium. Co do tych 2mg/l nie wiem, ale w moim przypadku 1,5mg/l na pewno. Przed zastosowaniem poziom PO4 wynosił około 2,5mg/l, po 24h spadł do 1ml/l. Tak więc, preparat działa zgodnie z oczekiwaniami. Bezpośredniego wpływu na zwierzęta i rośliny nie zauważyłem.

    Ważna uwaga: polecenie producenta odnośnie wyczyszczenia filtra jest jak najbardziej na miejscu. Po zastosowaniu PhosExu przepływ wody przez filtr spadł i to mocno. Prawie uległ zapchaniu. Woda wydobywała się ledwo widocznym strumyczkiem zamiast wesołą kaskadą. Wypłukanie gąbki przywróciło filtr do stanu używalności.

    Zdjęcie pochodzi ze strony aquaristikshop.com

  • Redki i Amano w obiektywie

    Przysiadłem wczoraj wieczorem z aparatem do zdjęć krewetek w akwarium. I po raz kolejny stwierdziłem, że to ciężka praca. O ile problem oświetlenia samego akwarium udało się mi się rozwiązać w dość skuteczny sposób (dwie lampy błyskowe, parasolka refleksyjna, mały softbox i wyzwalacze radiowe) to ciągle nie mogę przezwyciężyć dwóch innych:

    • odbić na szybie
    • braku obiektywu makro (za namiastkę robi u mnie Tamron 55-200 ze zniszczoną soczewką +4D)

    Wyszło co wyszło, poniżej kilka zdjęć moich krewetek Neocaridina heteropoda var. red (Red Cherry) i nowego nabytku Caridina multidentata aka Amano.

    [gallery link="file" ids="987,986,985,984,983,982,981,980,979,978"]

  • Akcja "Małż" - dzień 24

    Racicznice zmienne są u mnie już ponad trzy tygodnie i jak do tej pory mają się chyba całkiem dobrze. W niedzielę druga racicznica zamieszkała w akwarium wraz z rybami i krewetkami. Zaraz po włożeniu przyczepiła się do korzenia i zaczęła robić swoje. Aby nie było jej smutno, drugą racicznicę też umieściłem na korzeniu. Z ciekawostek, w związku z upałami, temperatura wody przez dwa dni wynosiła prawie 30 stopni celcjusza, lecz nie zauważyłem aby miało to większy wpływ na racicznice. Inna sprawa, że intensywnie napowietrzałem.

    Z tematów innych niż małżowe:

    • Chyba trochę przesadziłem z nawozami i glony mają się zbyt dobrze. Odstawiłem nawożenie przy podmianach i CO2  z bimbrowni. CO2 powróci, ale na pewnie nie jako bimbrownia. Za dużo z tym zachodu. Najprawdopodobniej CO2 będzie z butli niskociśnieniowej typu spray i dzwonu zamiast kostki lipowej
    • Walczę z fosforanami. Obecnie mam w zbiorniku prawie 2 mg/l PO4 i to jest chyba główna przyczyna dużej ilości glonów na roślinach. Nawozy odstawione, częstsze podmiany. Jak nie pomoże, wypróbuję środki chemiczne wiążące fosforany.
    • Do obsady dołączył ślimak Anentome helena, czyli ślimak na ślimaki. Zatoczki trochę się namnożyły i mam nadzieję, że helenka pomoże w opanowaniu ich plagi. Z drugiej strony, jeszcze nie widziałam aby zaatakowała jakiegokolwiek zatoczka. Jest bardziej zainteresowana pokarmem dla krewetek niż świeżym mięskiem. Dziwne...
    • Młode krewetki z pierwszego rozrodu rosną jak na drożdżach i jest ich więcej niż początkowo sądziłem. Regularnie przesiadują na roślinach, filtrze i podłożu. Miło...
    • Straciłem kolejną dorosłą Red Cherry. Znów problem z wylinką i znów jest to samiczka która dopiero co nosiła jajeczka. Szkoda...
  • Akwariowy cykl życia

    Jeśli chodzi o akwarium, ostatni tydzień przyniósł zarówno sukcesy jak i porażki. Po pierwsze, sukces: z jajek noszonych przez samiczki krewetek Red Cherry wylęgły się młode. Ile ich jest? Trudno policzyć, jednego wieczora doliczyłem się 10 sztuk. Ile ukrywa się tak, gdzie ich nie widzę? Pewnie drugie tyle. W dodatku, kolejne 3 samiczki noszą jajeczka pod odwłokiem. Czyli za 3 tygodnie kolejny wysyp maluchów.

    Porażka też jest związana z krewetkami i nowym pokoleniem Red Cherry. Jednej z samiczek nie udało się przejść wylinki po 'ciąży'. W sobotę zauważyłem u niej poprzeczny jasny pas na pancerzu. W poniedziałek po południu znalazłem 'złamaną w pół' po środku akwarium. Takie życie.

    Korzystając z okazji: racicznice z akcji "Małż" mają się dobrze. Osobnik w akwarium siedzi gdzie go położyłem i filtruje, osobniki z wiadra też żyją i robią swoje. Tylko tam już nie mogę się doliczyć trzech sztuk. Znów wybrały się na spacery, bo kolejnego znalazłem w rancie plastikowej miseczki. Podłoża w wiadrze nie chce mi się przeszukiwać...

  • Akcja "Małż" - dzień jedenasty, update

    Mały update ostatniego wpisu. Małż w akwarium ogólnym dalej żyje i robi swoje. Raz na kilka godzin zamyka się na kilka minut. Po co? Nie mam pojęcia. Grunt, że później znów się otwiera. Poniżej dwa zdjęcia racicznicy w jej nowym domu.

  • Akcja "Małż" - dzień jedenasty

    Jedenasty dzień akcji "małż" rozpoczęty. Wczoraj jedna na racicznic zmiennych zagościła już w akwarium docelowym. Trochę bałem się zmiany temperatury z około 20 do 24 stopni celcjusza, ale chyba się udało. Od razu po przeniesieniu małż się otworzył i wystawił syfony. Rano także był otwarty i filtrował. Ryby nie wykazały większego zainteresowania nowym towarzyszem, krewetki były bardziej ciekawskie. Obserwacja trwa...

  • Akcja "Małż" - dzień siódmy

    Właśnie mija siódmy dzień aklimatyzacji młodych racicznic zmiennych do życia w akwarium. Pierwszy tydzień mogę uznać za sukces: nie stwierdziłem zgonów. Choć z drugiej strony nie mogę doliczyć się jednej sztuki. Musiała opuścić swoją plastikową miseczkę tak, jak mało co nie zrobiła dwójka jej towarzyszy. Na własne oczy widziałem jak dwa małże wspięły się po pionowej plastikowej ściance miseczki. Gdyby nie rant w którym utknęły, pewnie bym już ich nie znalazł. Niby mało ruchliwy zwierz, a przemieszcza się całkiem dziarsko.

    Te które widuję filtrują wodę do której dziś zacząłem dodawać suszony plankton o najmniejszej granulacji jaką udało mi się kupić (0,2mm). Ich tymczasowy zbiornik, a właściwie wiadro z filtrem, zaczyna zarastać glonami, z czego się cieszę, bo małże będę miały pod dostatkiem pożywienia. Jeśli w następnym tygodniu nie nastąpi jakaś katastrofa, zacznę przyzwyczajać je do wyższych temperatur aby przełożenie do docelowego zbiornika (24 stopnie) nie było dla nich szokiem.

  • Akcja "Małż" - dzień drugi

    Dzień drugi akcji "Małż" trwa. W nocy większość racicznic postanowiła wybrać się na przechadzkę i tylko trzy zostały na tych miejscach na których je ułożyłem. Reszta zmieniła miejsce zamieszkania i nie mogę się doliczyć jednej sztuki. Uciec nie uciekła, bo niby jak. Większość jest otwarta i filtruje wodę. Dziś zacznę dokarmianie rozdrobnionym w moździerzu pokarmem dla krewetek, a jutro zamawiam suszony plankton. Choć woda w której przebywają powinna wystarczyć: jest wyraźnie zielona, a więc z zawartością glonów. Zobaczymy. W każdym bądź razie, pierwsza doba zakończyła się sukcesem.

  • Akcja "Małż" rozpoczęta

    Dziś oficjalnie rozpocząłem próby z introdukcją małży słodkowodnych do akwarium/krewetkarium. Przy okazji wizyty nad Zalewem Szczecińskim przywiozłem w wiaderku dziewięć młodych racicznic zmiennych (Dreissena polymorpha). A przynajmniej mam nadzieję, że są to racicznice. Średnio przypominają dorosłe kształtem, podobny jest tylko charakterystyczny wzór muszli.

    Małże mają od 5 do 8 mm długości, wszystkie porastały zanurzone gałęzie. Jeśli się nie mylę, mają około 9 miesięcy (roczne powinny mieć około 10mm długości). Bez problemu zniosły podróż w wiadrze i właśnie trwa ich aklimatyzacja do tymczasowego zbiornika: ułożyłem je na kawałkach skorupy kokosa w plastikowej miseczce  i co 30 minut dolewam 50ml wody z ich przyszłego domu. Trzy racicznice już się przyczepiły do kokosa, reszta leży lub lekko się przemieszcza. Wszystkie są otwarte i filtrują wodę.

    Aklimatyzacja małży

  • DIY: lepszy filtr kaskadowy

    Jak już kiedyś pisałem, tanie filtry są tanie i tandetne. Na szczęście, nic nie stoi na przeszkodzie, aby kiepski filtr akwariowy trochę poprawić i zwiększyć jego możliwości filtracyjne. Tak właśnie zrobiłem ze swoim filtrem Jebo 501 (kosztującym 12zł na allegro). Wydając dodatkowe 20 złotych udało mi się bardzo prosty filtr mechaniczny przerobić na filtr mechaniczno-biologiczny o zupełnie przyzwoitych możliwościach filtracyjnych. W dodatku, nowa odsłona jest w pełni bezpieczna dla młodych krewetek i narybku: nie ma możliwości, aby młode zostały wciągnięte i przerobione na sałatkę z owoców morza.

    Filtr Jebo 501

    Największą wadą filtra Jebo 501 (jak i wielu innych tanich filtrów) jest śmiesznie mały wkład filtracyjny: plastikowa drabinka i dwie warstwy włókniny (najprawdopodobniej perlonowej) pomiędzy którymi umieszczono węgiel aktywowany. Nie dość, że powierzchnia wkładu malutka, węgiel aktywowany też nie wiadomo do końca po co, to jeszcze takie rozwiązanie ma tendencję do błyskawicznego zapychania się. Włókniny dobrze wyczyścić nie idzie, a nowych wkładów na rynku nie ma.

    Jebo 501 - schemat

    Po dwóch tygodniach od założeniu akwarium zapadła decyzja: przerabiam na filtr mechaniczno-biologiczny. Do przeróbki wykorzystałem trzy elementy:

    1. gąbkę jako wstępny filtr mechaniczny: przyciętą gąbkę założyłem na końcówkę ssącą filtra. Pełni ona zarówno rolę filtra mechanicznego wyłapując większe zanieczyszczenia, jak i środowisko życia bakterii nitryfikacyjnych. Dodatkowo, gąbka zabezpiecza wlot filtra przed zassaniem ryb, krewetek i większych zanieczyszczeń które mogłyby zanieczyścić właściwe złoże bakterii nitryfikacyjnych

      Prefiltr z gąbki

    2. bio ceramikę. Porowata ceramika wypełnia obecnie prawie całe wnętrze komory filtracyjnej i stanowi doskonałe środowisko na pożytecznych bakterii przetwarzających amoniak na azotyny, a azotyny w azotany. Woda wpływająca do komory z ceramiką jest już pozbawiona większych zanieczyszczeń wyłapanych przez gąbkę

      Bioceramika w komorze filtra

    3. kawałek przeźroczystego plastiku jako tama na wylocie filtra. "Tama" spiętrza wodę w komorze filtra, dzięki czemu więcej kulek ceramiki może być wykorzystanych przez bakterie

    A tak prezentuje się się obecnie wnętrze akwarium (szkoda tylko, że krewetki gdzieś się pochowały):

    Prefiltr z gąbki

    Neony Inessa i Kardynałek Chiński

    Rośliny i prefiltr

    Te małe białe kropki to jajeczka ślimaka neritiny zwanego zebrą. Nie mam siły już z nimi walczyć, gdyż ślimak okazał się płodnym (choć młode i tak się nie urodzą), a jajeczka bardzo trudno usunąć.