-
Pracownik z branży telekomunikacyjnej z dodatkowymi umiejętnościami poszukiwany!
Najlepsze połączenie wymagań przy rekrutacji jakie widziałem od dłuższego czasu. Cytuję:
Firma XXX zatrudni podwykonawców lub pracowników branży telekomunikacyjnej (budowa sieci monitoringu i teletechnicznych) z dodatkowymi umiejętnościami (złotą rączkę) interesuje nas umiejętność kładzenia kafli, hydraulika, mile widziane uprawnienia elektryczne. CV proszę wysyłać na adres xxx@xxx.pl ub xxx xxx xxx
Czyż to nie piękne połączenie? Budowa sieci monitoringu i kładzenie kafli wraz z hydrauliką... Poezja...
-
Małże w akwarium - pierwszy research
Oprócz ryb, krewetek i ślimaków w akwarium chcę mieć także małże. Zafascynowały mnie te stworzenia pod kątem trzymania ich w akwarium słodkowodnym. Niestety, ilość informacji w internecie na ich temat jest znikoma (w porównaniu na przykład do krewetek) i aby dowiedzieć się czegoś więcej niż ogólniki trzeba sporo pogrzebać. Więc grzebię, a przy okazji postanowiłem zebrać co ważniejsze dane w jedną całość i opublikować tutaj. Dziś garść podstawowych faktów i przemyśleń:
- Małże jak najbardziej mogą być hodowane w akwarium, choć oczywiście nie wszystkie gatunki. Poza oczywistymi warunkami jakie musi spełniać akwarium aby małże nie sprawiały problemów (czyli zasolenie, temperatura, pożywienia, kwaśność i twardość wody) trzeba uwzględnić wpływ małży na innych mieszkańców zbiornika. Po pierwsze, o ile dorosły małż sam z siebie jest raczej nieszkodliwy i spokojny, to jego potomstwo w fazie larwalnej może pasożytować na rybach wykorzystując je jako środek transportu. Larwa sama z siebie może i nie zabija ryb, ale może utrudniać im życie przyczepiając się do skrzeli. Na szczęście, nie larwy nie wszystkich gatunków małży pasożytują na rybach i wybierając małże do akwarium należy upewnić się, że nie będą one zagrażać zdrowiu ryb. Po drugie, wbrew pozorom, małże mogą przemieszczać się po dnie i zakopywać w podłożu przekopując przez to dno akwarium. Jeśli kupimy małże lubiące wędrówki, mogą wykopywać (niechcący, ale zawsze) rośliny i niszczyć aranżację zbiornika.
- Sposób odżywania się małży utrudnia im życie w akwariach. Małże odżywiają się odfiltrowując składniki odżywcze z wody: zooplankton, fitoplankton i inne w zależności od gatunku. Jeśli nie chcemy aby małż głodował i w efekcie umarł, to mamy problem. W dobrze utrzymanych i czystych akwariach małże nie mają co jeść! Problem dotyczy w szczególności zbiorników z wydajną filtracją mechaniczną. Rozwiązania są dwa: zapuszczamy akwarium lub dokarmiamy małże. Z pierwszego powodu, małże będą miały lepiej w dużym akwarium z liczną obsadą roślinną i w miarę możliwości bez silnej filtracji mechanicznej. Jeśli brudna woda nas nie interesuje, to pozostaje tylko dokarmianie. Niestety, na temat dokarmiania jest bardzo mało konkretnych informacji. Wzorem akwariów morskich, można próbować dokarmiać mlekiem w proszku, ale wpływ takiej operacji na całe akwarium słodkowodne nie został opisany na stronach jakie znalazłem. Rozsądniejsze wydaje się dodawanie do wody suszonego planktonu lub innych pokarmów przeznaczonych dla narybku. Nie do końca wyjaśniony jest też sposób podawania pokarmu. Samo wsypanie planktonu do wody wydaje się mało skuteczne ze względu na filtracje mechaniczną. Podawanie planktonu obok syfonu wlotowego małża przy pomocy zakraplacza może być z kolei uciążliwe i czasochłonne (trzeba poczekać aż małż się otworzy, włożyć rękę do wody i tak dalej). I tak źle i tak nie dobrze. Po głowie chodzi mi okresowe wyciąganie małży do małego zbiornika w celu intensywnego karmienia planktonem bez filtracji mechanicznej. Tylko co z osobnikami przyczepiającymi się na stałe do elementów akwarium?
- Małże pełnią spełniają rolę naturalnych filtrów. Lecz nie jest prawdą, że mogą same z siebie zapewnić filtrację wody w akwarium. Małże mogą z wody pobrać tylko co są w stanie strawić. Czyli właśnie zoo i fitoplankton (w zależności od gatunku). To czego nie trawią, wydalają. Nie pomogą też w oczyszczaniu wody z produktów przemiany materii (związków azotowych, fosforu itd.). Co najwyżej, usuną organiczne przyczyny (pierwotniaki, glony itp.) mętnej wody. A filtrację biologiczną zbiornika musimy zapewnić we własnym zakresie.
- Nasze rodzime małże też mogą być trzymane w akwarium. Konkretnie, chodzi o gatunek racicznica zmienna powszechnie występujący w części zbiorników wodnych. Racicznicę można kupić lub samemu wyłowić i zaaklimatyzować w akwarium pamiętając o kwarantannie i przyzwyczajaniu do wyższych temperatur wody. Latem sam będę próbować przenieść kilka racicznic z Zalewu Szczecińskiego i opiszę moje próby osobno.
Źródło: Wikipedia
Jak na pierwszy wpis o małżach wystarczy. Więcej za jakiś czas...
-
Rozrost stada i różne problemy
Krewetkom Red Cherry ich nowy domy chyba przypadł do gustu (a przynajmniej nie przeszkadza za bardzo). Dwie samiczki noszą już jajeczka pod odwłokami, więc za 3-4 tygodnie mogę spodziewać się pierwszego pokolenia neocardina heteropoda var. red z własnego chowu. Ciekawe, ile maluchów przeżyje i będzie miało szanse wejścia w dorosłość? Stopniowo zwiększam też obsadę roślinną i wymieniam podłoże na czarne.
Od trzech tygodni w akwarium działa też bimbrownia, czyli nawożenie dwutlenkiem węgla uzyskiwanym z cukru i drożdży spożywczych. Efekty już widać, bo rośliny wyraźnie przyspieszyły. Niestety, nie obeszło się bez problemów i mało co przez bimbrownię nie udusiłem wszystkich zwierząt w akwarium. Pierwszego dnia po nastawieniu nowego zacieru wytworzyło się tyle dwutlenku węgla, odciął on dostęp powietrza do tafli wody i w efekcie natlenianie. Po powrocie z pracy wszystkie ryby pływały przy powierzchni rozpaczliwie próbując zaczerpnąć powietrza, którego też nie było (warstwa dwutlenku węgla). Na szczęście włączenie napowietrzania uratowało sytuację. Teraz taka sytuacja już się nie powtarza, gdyż sterowana zegarem pompa napowietrzająca usuwa nadmiar CO2 znad powierzchni i z samej wody, dostarczając także tlen.
W ciągu dnia cykl napowietrzania wygląda następująco: 30 minut napowietrzania, godzina spoczynku. W nocy dwie godziny napowietrzania i dwie godziny spoczynku.
-
Akwarium żyje
Po ponad dwóch tygodniach strachu mogę oficjalnie stwierdzić: akwarium żyje! Dziś, po raz pierwszy, poziom azotynów (NO2) spadł do poziomu 0,0 (no, mniej więcej, moje testy przestały je wykrywać), krewetki mają się dobrze i dziarsko żerują gdzie popadnie, a ryby pływają jakby nigdy nic.
Choć tak super wesoło też nie jest: glony mają się trochę zbyt dobrze. O ile z nitkowatymi idzie walczyć szczoteczką do zębów i wyciąganiem na siłę z mchów, to z resztą nie jest tak prosto. Poczekam jeszcze trochę, może sytuacja się ustabilizuje sama. Jak nie, chyba trzeba będzie kupić testy na potas i wyrównać poziom makroelementów w zbiorniku. Ale na to jeszcze przyjdzie czas. Pojawiły się też ślimaki zatoczki przywleczone pewnie z mchem. Jest ich jeszcze stosunkowo mało, więc nie walczę z nim. Powinny pomóc w walce z glonami. Na razie muszę uzupełnić obsadę roślinną i zwiększyć ilość podłoża dla roślin.
A, byłbym zapomniał. W zbiorniku zagościły także krewetki neocardina heteropoda var. red zwane popularnie Red Cherry. Większość wygląda na samiczki, więc jest szansa na młode.
-
Nie miał facet kłopotu, kupił sobie akwarium
Moje akwarium się rozwija, ma pierwszych mieszkańców, drobne sukcesy, pierwsze niepowodzenia i małe tragedie. Sprawdziła się stara zasada: akwarystyka jest dla ludzi cierpliwych (i nie mających problemów finansowych). Ale do rzeczy, najlepiej krótko i zwięźle w postaci listy:
- Tanie filtry są tanie, bo są tanie. Generalnie, tandeta. Kupiłem coś co się nazywa Jebo 501 (kaskada 250l/h) za niecałe 12zł plus przesyłka na allegro. Głośne toto było puki się nie dotarło. Teraz nawet nie słychać zbytnio. Ale wkład filtracyjny to jakaś komedia. Na plastikowej ramce rozpięta wata perlonowa w dwóch warstwach a pomiędzy tym węgiel aktywowany. Wkład zapchał się po kilku dniach i obecnie filtr działa w wersji zmodyfikowanej: z filtra mechanicznego zrobiłem filtr mechaniczno-biologiczny. Komorę filtra wypełniłem kulkami ceramicznymi, a na końcówkę rury ssącej założyłem wyciętą gąbkę z filtra typu delfin. Gąbka obecnie robi za prefiltr i filtr mechaniczny, a ceramika za biologiczny (a w każdym bądź razie próbuje przez mój brak cierpliwości).
- Trzeba być cierpliwym, pozwolić akwarium spokojnie dojrzeć i wykształcić właściwą florę bakteryjną. A jak już flora się wykształca, to nie grzebać w filtrze! Ja przez swoje grzebanie chyba ze dwa razy zniszczyłem cierpliwie wyhodowane bakterie. Raz wymieniając zapchany wkład na świeży perlon, a później perlon na inny perlon. Efekt: skok NO2 z poziomu 0.2gl/l do prawie 2gl/w ciągu 48 godzin. Aby sprawę pogorszyć, skok NO2 nałożył się na zakup krewetek Caridina cf. propinqua 'Orange' i ich aklimatyzacji w zbiorniku. Sprawa skończyła się średnio: w ciągu 72 godzin padły 3 krewetki, przeżyły tylko dwie sztuki. Co będzie dalej z obsadą trudno powiedzieć, ale chyba nie najgorsze już za mną i zwierzakami. Pozbyłem się z dna wszystkiego co mogłoby gnić, ryby są na diecie (skromne karmienie raz dziennie), ponowne szczepienie filtra bakteriami, dwie podmiany wody, intensywne napowietrzanie i NO2 przestało rosnąć, a nawet zaczęło spadać. Następne zakupy fauny akwariowej nie wcześniej niż za 2-3 tygodnie. Powoli uczę się cierpliwości.
- Pomimo tych wszystkich problemów, ryby mają się dobrze. Neony inessa i kardynałki chińskie fajnie się dogadują, czasami tworzą nawet jedną ławicę. To lepsze niż telewizor.
- Niektórzy sprzedawcy powiedzą wszystko by tylko sprzedać towar. Przykładowo, pewien sprzedawca zachwalał krewetki Orange jako łatwe do rozmnażania. Jaaaasne....
- Glony są denerwujące
- Gdzieś złapałem zatoczka. Na razie widuję jednego. Jak wystąpi wysyp się to zobaczy co dalej
- Krewetki są fantastyczne (o ile żyją w akwarium dość długo by się nimi nacieszyć)
- Od 24h nic mi w akwarium nie padło, więc jestem dobrej myśli ;]
-
Zakładam akwarium
Nowy rok, nowa wiosna, czas na nowe hobby. Po wielu, wielu, latach przerwy postanowiłem wrócić do akwarystyki i sprawić sobie awarium/krewetkarium. W jednym zbiorniku mam zamiar hodować ryby i krewetki karłowate. Ponieważ hodowla ma być budżetowa i mam ograniczenia przestrzenne, zbiornik będzie (już jest) malutki: 25l. Pierwsze elementy zestawu już są: podłoże, zbiornik, woda i testowo dwie rośliny. W najbliższych dniach powinny dojść: filtr, grzałka, oświetlenie i inne akcesoria. W przyszłym tygodniu reszta roślin i pewnie jakiś ślimak w roli królika doświadczalnego. Za kilka tygodni, gdy zbiornik już się ustabilizuje, przyjdzie czas na dokończenie wystroju o zwierzaki. W planie jest stadko neonów inessa i krewetki karłowate red cherry dla kontrastu.
Na razie zdjęcie na szybko zbiornika ledwo co zalanego wodą. Szkoda, że filtr i grzałka jeszcze nie doszły i nie zaczęło się rzeczywiste startowanie zbiornika. Roślinom będzie wszystko jedno przez dzień lub dwa.
-
Potrzeba klienta kontra produkcja oprogramowania
Może i stare, ale im dłużej siedzę w tym biznesie, tym bardziej rzeczywiste i prawdziwe mi to się wydaje:
-
Fabryka papieru w Skolwinie #5
-
Fabryka papieru w Skolwinie #4
Fabryka papieru w Skolwinie, Szczecin, luty 2010 -
Fabryka papieru w Skolwinie #3
Fabryka papieru w Skolwinie, Szczecin, luty 2010









