-
Ujęte na urlopie -> Jasna Góra
Dziś wracamy na Jasną Górę. Już wiem co najbardziej popsuło mi odbiór tego miejsca: komercyjność. Może nie samego klasztoru, ale wszędzie dookoła. Dziesiątki budek z lodami, goframi, czegoś co przypomina kawiarnię, jadłodajni, sklepów z dewocjonaliami i tak dalej. A wszystkie w bezpośrednim sąsiedztwie klasztoru należące do tej samej firmy. Nie, ten aspekt Jasnej Góry zdecydowanie nie przypadł mi do gustu!
Częstochowa, Jasna Góra, lipiec 2010 -
Ujęte na urlopie -> Bochnia
Kontynuuję serię ujęć z południa Polski.
Co prawda, bazę noclegową mieliśmy w Wieliczce, lecz zwiedzanie kopalni soli w tym mieście postanowiliśmy sobie odpuścić. 50zł za bilet dla osoby dorosłej to jednak trochę dużo. Zamiast tego, za namową właściciela pensjonatu w którym spaliśmy (tak na marginesie, polecam: Willa Zacisze), zwiedziliśmy kopalnię soli w Bochni. Bocheńska kopalnia jest bardziej 'kopalniana' i surowa. Właśnie tak wyobrażałem sobie kopalnię soli. A i ceny biletów też przystępniejsze. Generalnie, nie żałuję.
Szyb Campi, Bochnia, lipiec 2010 -
Koledzy wiedzą jak umilić powrót z urlopu
Lubimy sobie w pracy czasami zażartować z kolegów będących na urlopie. A to biurko owinięte folią, a to zamienione klawisze w klawiaturze. Tym razem trafiła mi się rzeżucha w klawiaturze. Niestety, urlop mi się przedłużył, w niedzielę nikt nie podlewał i w poniedziałek efekt nie był już tak interesujący. Ale zawsze coś :)
-
Problemy z wylinką
Niestety, straciłem dziś kolejną dorosłą samiczkę Red Cherry. Po raz kolejny problem z wylinką. Pancerzyk krewetki jakby pękł pomiędzy tułowiem i odwłokiem. Krewetka próbowała się go pozbyć, ale nieskutecznie. Stopniowo traciła siły, ostatnie 12h życia spędziła praktycznie nieruchomo w misce do której ją odłowiłem. Szkoda. Ta śmierć wskazuje, że mam coś nie tak z wodą w akwarium. Stawiam na zbyt dużą twardość ogólną dochodzącą nawet 21GH. Muszę rozważyć mieszanie wody kranowej z demineralizowaną w celu obniżenia twardości.
-
Ujęte na urlopie -> Jasna Góra
Jak już pisałem, Jasna Góra nie wywarła na mnie, jako turyście, jakiegoś super wrażenia. Jasne, ładnie, narodowościowo, duchowo, ale także zbyt komercyjnie i pod publikę. Możliwe, że mój osąd był częściowo spowodowany żarem lejącym się z nieba. 30 stopni w cieniu potrafi skutecznie odebrać ochotę na zwiedzanie i sprawić, że człowiek myśli tylko o powrocie do samochodu i odpaleniu klimy na pełną moc chłodzenia.Częstochowa, Jasna Góra, lipiec 2010 -
Urlop kontra akwarium
Okazało się, że urlop i akwarium raczej nie idą w parze. Co prawda nie było mnie w domu zaledwie 9 dni, ale akwarium raczej kiepsko zniosło tą nieobecność. Co prawda nic nie padło (a przynajmniej nie stwierdziłem ubytków), ale ogólna kondycja zbiornika była fatalna. Osoba poproszona o dokarmianie chyba troszkę przesadziła z ilością podawanego pokarmu (jeśli to czytasz, bez urazy, to moja wina, nie pokazałem dokładnie ile sypać), co w połączeniu ze sporym parowaniem doprowadziło co zapchania filtra. Jak długo filtr nie pracował, nie mam pojęcia. Stawiam na kilka dni, bo woda przypominała bagno.
Sytuację uratowało włączone 24/7 napowietrzanie. Dzięki temu nie padły bakterie na gąbce filtra i utrzymany był cykl azotowy. Reanimacja akwarium ograniczyła się do wymiany bioceramiki w komorze filtra, odmuleniu dna i podmianie 40% wody w dwóch ratach. Azotyny i azotany w normie, woda stopniowo odzyskuje klarowność, pływa jeszcze trochę "kurzu", ale jest go coraz mniej.
Niestety, w czasie urlopu doszło do wysypu ślimaków. W akwarium panuje plaga zatoczków i rozdętek. Codziennie wyławiam po 30-40 sztuk (tyle znajduję na raz na szybach) i jak tak dalej pójdzie, będę wyławiał tyle, a nawet jeszcze więcej bardzo długo, bo liczba widocznych ślimaków jakoś nie chce się wyraźnie zmniejszyć. Ciekawe, ile chowa się tak, że ich nie widzę. Jedna Anentome Helena na akwarium to chyba zbyt mało na kontrolę populacji ślimaków, o opanowaniu plagi nie mówiąc.
O, właśnie sobie uświadomiłem, że dzisiaj mijają dokładnie dwa miesiące odkąd aklimatyzuję racicznice zmienne do życia w akwarium. Już jakiś czas temu przeniosłem wszystkie małże z akwarium do małżarium (wiadro z glonami) w celu odżywienia. Wszystkie żyją, ale najwyraźniej źle służą im upały, bo ich aktywność jest ograniczona do minimum. Na brak pokarmu w małżarium narzekać chyba nie mogą, bo woda jest tam aż zielona od glonów. Zobaczymy jak to będzie wyglądało gdy temperatura spadnie.
-
Ujęte na urlopie -> Nowy Wiśnicz
Tematykę urlopową kontynuując, zdjęcie kolejnego miejsca które przypadło mi do gustu: zamek w Nowym Wiśniczu. Zamek reprezentuje stan pośredni pomiędzy zamkami typu "kompletna ruina, więc 8zł za wstęp poproszę", a tymi w pełni odrestaurowanymi z tłumami turystów. Wszystko na miejscu, widać, że nie wszystko dało się zrobić/odbudować, ale ogólne wrażenie nad wyraz pozytywne.
Nowy Wiśnicz, lipiec 2010
-
Ujęte na urlopie #2
Tegoroczny urlop spędziłem dość aktywnie robią sobie i rodzinie małe "tour de Pologne" ze Szczecina w Małopolskę w dłuższym przystankiem pod Łodzią. I teraz będę Was męczył zdjęciami ;] Dziś po raz drugi sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej. Trafiliśmy tam przypadkiem w drodze powrotnej w stylu: "o patrz, ale ładne... jedziemy?" i suma summarum był to jeden z ciekawszych punktów naszej wyprawy. Szczerze? Z punktu widzenia turysty zainteresowanego ładnymi widokami, jest to lepsze miejsce niż przykładowo Jasna Góra.
Kalwaria Zebrzydowska, lipiec 2010
-
Ujęte na urlopie
Kalwaria Zebrzydowska, lipiec 2010
-
Media kłamią!








