Akcja "Małż" - dzień siódmy
Właśnie mija siódmy dzień aklimatyzacji młodych racicznic zmiennych do życia w akwarium. Pierwszy tydzień mogę uznać za sukces: nie stwierdziłem zgonów. Choć z drugiej strony nie mogę doliczyć się jednej sztuki. Musiała opuścić swoją plastikową miseczkę tak, jak mało co nie zrobiła dwójka jej towarzyszy. Na własne oczy widziałem jak dwa małże wspięły się po pionowej plastikowej ściance miseczki. Gdyby nie rant w którym utknęły, pewnie bym już ich nie znalazł. Niby mało ruchliwy zwierz, a przemieszcza się całkiem dziarsko.
Te które widuję filtrują wodę do której dziś zacząłem dodawać suszony plankton o najmniejszej granulacji jaką udało mi się kupić (0,2mm). Ich tymczasowy zbiornik, a właściwie wiadro z filtrem, zaczyna zarastać glonami, z czego się cieszę, bo małże będę miały pod dostatkiem pożywienia. Jeśli w następnym tygodniu nie nastąpi jakaś katastrofa, zacznę przyzwyczajać je do wyższych temperatur aby przełożenie do docelowego zbiornika (24 stopnie) nie było dla nich szokiem.