-
Po co mi Photoshop?
Właśnie... po co mi Photoshop? W "światku" grafików i fotografów słowo photoshop, czy też spolszczone 'fotoszop' urosło do rangi synonimu programu graficznego. Zupełnie jakby jedynym słusznym programem do obróbki grafiki rastrowej był właśnie Adobe Photoshop, i to najlepiej w najnowszej i najbardziej wypasionej wersji kosztującej grube tysiące.
Śmieszniej się robi, gdy okazuje się, że większość fanatyków fotoszopa to amatorzy (bez urazy, o znaczeniu tego słowa pisałem tutaj) których działalność ogranicza się do przekadrowania, zmiany nasycenia, jasności, czy dodanie ramki. Ludzie, zastanówcie się, czy naprawdę jest Wam potrzebne tak potężne narzędzie kosztujące tyle kasy (no przyznać sie, ile osób ma legalną wersję?).
Nie odrzucam koniecznoście obróbki zdjęć w programach graficznych, sam to często robię, bo inaczej po prostu się nie da. Jak głosi stare przysłowie "liczmy siły na zamiary" dostosujmy program do zastosowań. Używałem kiedyś Photoshopa, muszę przyznać, że dobrym i potężnym narzędziem jest. Jeśli jednak nie bawimy się w retusze i inne zaawansowane operacje, zastanówmy się na darmowymi narzędziami.
-
Czas na drobne zmiany
Jak już kiedyś wspominałem, sporo się zmieniło w moim życiu prywatnym. Idą za ciosem postanowiłem też zmienić coś na blogu. Padło na nowy temat graficzny: iNove. Prawda, że śliczny? Jeszcze trochę go dopracuję , do końca spolszczę i będzie gotowe...
A tymczasem, przygotowuję kolejną część Nieustającego Testu Akumulatorów i być może, za jakiś czas, opublikuje serię postów w temacie: studio fotograficzne DIY...
-
Na fotelu i w berecie
grudzień 2008 -
Dbanie o akumulatory - mity i kity
Jesteśmy uzależnieni od energii elektrycznej. Koniec i kropka, tej myśli nie będę rozwijał. Większość wykorzystywanych przez nas urządzeń jest na prąd, oczywistym staje się więc problem właściwego zasilania. O ile w przypadku urządzeń zasilanych z sieci ten problem co prawda nie istnieje, to dla urządzeń przenośnych wybór jest szeroki: kilka typów baterii, kilka typów akumulatorów. Nawet jeśli nie bedziemy zajmować się bateriami, to same akumulatory mogą przyprawić nas o zawrót głowy: kwasowe, niklowo kadmowe, niklowo wodorkowe, litowo jonowe, litowo polimerowe i kto wie co nam przyszłość przyniesie...
Wracając do sedna postu. Każda z technologii wykonania akumulatorów ma plusy i minusy. Nawet zanikające z rynku Ni-Cd w pewnych aspektach przewyższają najnowsze konstrukcje. Zacznijmy więc od małego porównania:
-
Kocham misia!
grudzień 2008 -
O zdjęciu które miało powstać
Przyszła zima, spadł śnieg, rzeki zamarzły... Przez kilka dni z rzędu, po tym jak odwiozłem żonę do pracy i jechałem do swojej, w oczy rzucał mi się przecudny obrazek: kilka minut przed wschodem słońca, Kanał Zielony skuty lodem, most kolejowy ledwo odcina się od nieba. Na dalszym planie stocznia remontowa i oświetlony statek. Jeszcze dalej elektrociepłownia wraz z kłębami dymu i pary. Ogólnie rzecz biorąc: aż chce się patrzeć.
Każdego dnia przejeżdzając obok tej scenerii obiecywałem sobie: jutro muszę zabrać aparat! I tak ze 4-5 razy. Wreszcie aparat i statyw zostały zapakowane do samochodu, żona odwieziona, do rozpoczęcia mojej pracy jeszcze 30 minut, można fotografować. Lecz już podjeżdzając na pobliski parking zauważyłem, że coś jest nie tak. Jeszcze wczoraj ta sceneria wyglądała zupełnie inaczej. Niby dokładnie to samo: lód jest, most jest, statek jest, kominy, dym i para są. Ale całość jakaś taka... czegoś jej brakuje... Mówi się trudno, jak już tutaj jestem, to spróbujemy.
Rozstawiając statyw zastanawiałem się co się zmieniło, że jeszcze wczoraj byłem tym widokiem zachwycony, a dziś już nie do końca. Nic nie wymyśliłem. Ustawiam aparat, podłączam wężyk, wstępne kadrowanie, ustawienie ekspozycji, dokadrowanie i nagle olśnienie! Wiem co się zmieniło! Dziś jest po prostu JAŚNIEJ na niebie. Przyjechałem jakieś 8 minut później niż kilka dni temu, słońce pewnie wzeszło też ze 2 minuty wcześniej i już mamy co mamy. Za jasno na niebie, światła stoczni i elektrociepłowni giną w blasku wschodniego nieba...
-
O mijającym miesiącu
Ostatni miesiąc na tym blogu minął raczej pod znakiem stagnacji: zero postów przez cały miesiąc. Miałem jednak dobry powód aby milczeć: sporo się pozmieniało w moim życiu.
Po pierwsze, przeprowadziłem się (specjalnie nie użyłem wyrażenia "kupiłem mieszkanie", bo z przyczyn formalnych jeszcze nie kupiłem, choć kupię w najbliższym czasie). Mieszkanie w Szczecinie oddałem bratu a sam spakowałem rodzinę i od 6 grudnia mieszkam w Dobrej (jakieś 15km od centrum Szczecina). Jeśli ktoś się nie orientuje, to Dobra jest wsią. Innymi słowy, zamieniłem miasto na wieś. W dodatku, w nowym mieszkaniu nie mam internetu. I wiecie co? Bez internetu da się żyć! Nawet nie jest to takie trudne, choć średnio raz na tydzień bywa lekko uciążliwe.
Życie na wsi ma też pewne zalety. Cisza, spokój, natura... Z jednej strony mieszkania okna wychodzą na drogę i kilka kilometrów pól, a z drugiej na las. Praktycznie codziennie widuję sarny, lisy, dziki. Dziki są nawet na tyle beszczelne, że niszczą nocą trawnik przed blokiem i podchodzą pod parking. I to mi się podoba!
I to chyba tyle.... Powoli tworzę kilka postów na różne tematy, do zobaczenia za jakiś czas...
-
Pomiar jakości kodu
Źródło: osnews.com
-
Kwadratowy Szczecin 16
Szczecin, jezioro Głębokie, listopad 2008 -
Kwadratowy Szczecin 15
Szczecin, jezioro Głębokie, listopad 2008




