• Szczeciński Krzywy Rynek

    Szczeciński Krzywy Rynek, a właściwie Rynek Sienny na Szczecińskiej Starówce (jeśli można tak to nazwać, bo choć się rozpada, to stare nie jest).

    Ale od początku... Szczecińska Starówka jako taka szczęścia raczej nie ma. Nie dość, że 15 lat temu jeszcze jej nie było, to chyba nie wyszła tak, jak oczekiwali tego twórcy. Pełno firm usługowych, kultura, sztuka i gastronomia niby też są, ale jako całość nie pełnią roli jaką zwykle pełni starówka, czyli miejsca gdzie tętni życie nie tylko w dzień, ale także w nocy. A w dodatku, projektant chyba zapomniał, że współcześni ludzie wykorzystują samochody do transportu siebie i towarów. W wyniku czego, każde wolne miejsce stało się parkingiem. No ale czemu się dziwić, skoro o prawdziwym parkingu nikt nie pomyślał.


    To jednak tylko początek problemu. Od zarania Starówki Rynek Sienny służył jako parking. Nie rozwiązywało to oczywiście w żaden sposób problemów parkingowych, bo zaparkowanie choćby w pobliżu około godziny 12 było niemożliwe, ale jako tako działało. Jakiś miesiąc temu, no miesiąc z kawałkiem, ktoś postanowił zmienić sytuację i odebrać Rynek kierowcom. Postawili znaczki, przyjechała policja i po kilku dniach Rynek został odzyskany dla dobra Starówki i kultury. Bo kulturalnym miejscem stać się miał. Festyny, występny i inne cuda wianki. A tymczasem... po miesiącu z kawałkiem i pod koniec wakacji sytuacja kulturalna nie zmieniła się nic a nic. Cudów wianków nie ma, samochodów też nie, na Rynku pusto i tylko ogródki piwne jakby trochę większe...

  • Nie ma to jak chwytliwy nagłówek na stronie głównej

    'Kocham' portale i ich kreatywnych autorów. Zawsze można przeczytać coś ciekawego. Codziennie. Przykład z dziś w postaci dwóch zrzutów ekranu:

    1. ze strony głównej
    2. z treści artykułu

    Te same słowa tylko w innej kolejności. A jaka różnica....

    Tylko po co? Nie rozumiem...

  • Onet: cokolwiek to znaczy - ale działa

  • Biznes-host.pl? Nie, dziękuję!

    Oznajmiam wszem i wobec: z usług firmy biznes-host.pl w której mam wykupiony VPS dla Pulsara więcej korzystać nie będę. Serdecznie dziękuję. Właśnie zaliczyli drugi w tym tygodniu pad infrastruktury sieciowej.

    Pierwszy miał miejsce w nocy z poniedziałku na wtorek i poleciało wszystko. VPSy, DNSy, routery, wszystkie usługi łącznie ze stroną firmową. O ile same serwery i routery podnieśli w około 2 godziny, to DNSy tak naprawdę wstały po ładnych kilkunastu godzinach.  Co z tego, że serwer działa i można się podłączyć po SSH, skoro DNS leży i przekierowanie domeny nie działa? Aaaa... i magiczny system do śledzenia zgłoszeń... wysłałem zgłoszenie i czekam kilka godzin. I nic. No to dzwonię. A głos w słuchawce prosi mnie o podanie numeru zgłoszenia który dostałem mailem. No ale jak miałem dostać mailem numer zgłoszenia skoro posypały im się usługi i takich drobnostek jak mail do systemu zgłoszeniowego nie podnieśli. Później tego samego dnia ta sama sytuacja: zgłoszenie jest, maila brak.

    Dziś podobna sytuacja, na szczęście na mniejszą skalę.  Posypała się chyba tylko infrastruktura sieciowa. Serwery nie padły, ale wszystkie usługi były niedostępne przez dobrych kilkanaście minut.

    Czy przedłużę u nich obecny serwer? Nie. Wolę nie ryzykować.

  • Bakoma frontem do klienta

    Rzadko kogoś chwalę, ale teraz nie mam wyboru, bo gest miły i profesjonalny. A konkretnie chodzi o firmę Bakoma i jej podejście do klienta.

    Jakiś miesiąc temu żona kupiła 2 sztuki jogurtów Bakoma. Jogurty postały sobie 2 dni w lodówce, a po otwarciu okazało się, że 'jogurt właściwy' pokryty się piękną warstwą pleśni, choć do terminu przydatności do spożycia pozostał jeszcze tydzień. Żona się zeźliła i zareklamowała wadliwe jogurty. Dziś do naszych drzwi zapukał uśmiechnięty człowiek i wręczył 20 sztuk nowych jogurtów Bakoma.

    Może w krajach zachodnich takie zachowanie producentów jest normą, ale u nas chyba jeszcze nie. A może się mylę? Tak czy inaczej, wielkie brawa za świetne załatwienie sprawy i zyskanie dwójki zadowolonych klientów. Brawo!

  • Dlaczego programuję po angielsku

    Mam znajomego anglika (a może szkota? nie jestem pewien). Anglik jak to anglik mieszka w Szkocji i jest zdecydowanie nietechniczny. Z programowaniem u niego ani w ząb. Anglik wie, że angielski to zdecydowanie mój drugi język i zdarza mi się go kaleczyć i w mowie i w piśmie.

    Tyle wstępu. Anglik zobaczył dziś kawałek mojego kodu. Bo tak było mi szybciej przedstawić proste równanie nad którym razem pracujemy. Zobaczył i zadał pytanie: "Dlaczego twój kod jest po angielsku? Czy polski nie jest twoim pierwszym językiem?".

    No właśnie... Dlaczego mój kod jest po angielsku? Ja wiem, że to właściwa droga i nie wyobrażam sobie programowania po polsku, ale dlaczego angielski? Chyba wiem: bo angielski pozwala na proste wyrażenie myśli, nie wprowadza przypadków, odmian i powoduje, że kod jest czytelny. A to, że nazwy funkcji są po angielsku i większość tak programuje to tylko dodatek.

  • Kuba z tatą

    DSC_0115
    Szczecin, czerwiec 2011
  • Zaproszenie do testów Pulsar Online


    Moja gra internetowa typu MMORPG o której pisuję raz na jakiś czas osiągnęła właśnie kolejny stopień dojrzałości. Z fazy Alpha przeszła do fazy Beta. Oznacza to mniej więcej tyle, że wszystko co ma działać, już działa i teoretycznie nie powinno generować błędów. Teoretycznie. Praktycznie, właśnie po to jest faza Beta aby błędy wyszukać i usunąć przed oficjalną premierą.

    Z tego właśnie powodu, mam przyjemność zaprosić wszystkich chętnych do testów otwartych które potrwają od dzisiaj, do końca czerwca. Co prawda instrukcja obsługi jeszcze nie powstała, ale przy odrobinie chęci można połapać się co i jak. W razie pytań służę pomocą mailowo na pawel [at] spychalski.info lub Google Talk na pspychalski [at] gmail.com. A jakaś forma instrukcji obsługi powstanie niebawem.

    Gra dostępna jest pod adresem http://pl.playpulsar.com/. Wymagana jest rejestracja lub połączenie z kontem Facebooka. Obiecuję, że spamu nie będę rozsyłał :)

  • WTF Exception

  • MySQL INSERT DELAYED

    Trzy zdania na temat INSERT DELAYED, czyli ciekawej opcji dla tabel MyISAM. Jeśli klient zlecający wstawienie do tabeli nie musi (nie może) czekać na zakończenie operacji, można wykorzystać INSERT DELAYED. W takim przypadku, klient może przejść do wykonywania następnych operacji bezpośrednio po zleceniu wstawienia.

    Zalety:

    • klient nie musi oczekiwać na zakończenie wstawienia,
    • wstawienia od różnych klientów są grupowane w jednym wątku i wykonywane wspólnie

    Wady:

    • opóźnione wstawienia nie są szybsze od standardowych. W ogólnym rozrachunku są wolniejsze
    • klient nie otrzymuje informacji o błędzie jeśli rzeczywiste wstawienie zakończyło się błędem
    • klient nie wie kiedy INSERT faktycznie się wykona i związane z nim dane będą dostępne do odczytu
    • ma kilka innych ograniczeń, o których warto poczytać tutaj. Jednak w ogólnym rozrachunku, dla wybranych zastosowań, jak choćby logowanie, może być warte uwagi.