-
29 Rajd Magnolii
12 i 13 kwietnia 2008 roku odbył się 29 Rajd Magnolii. 12 kwietnia, w sobotę, kierowcy ścigali się na lotnisku w Kluczewie pod Stargardem, a drugiego, w niedzielę, w Szczecinie. Odcinki Szczecińskie zostały rozegrane na Wałach Chrobrego,na Motokrosie na Wojska Polskiego i Jasnych Błoniach. Możliwe, że też gdzieś indziej (Stadion Pogoni?) ale tego na 100% nie wiem w związku z bałaganem organizacyjnym (uczestnicy do niedzieli sądzili, że będą się ścigać na terenie Hondy, choć jasne było, że nie będą, bo właściciel terenu już jakiś czas temu nie wyraził zgody). O bałaganie organizacyjnym można by dłużej pisać, ja sobie daruję. Może jakiś uczestnik to lepiej opisze.
-
Cmentarz Centralny w Szczecinie - w kwadracie i B&W
Nie bijcie, naszło mnie dziś na jeden z najbardziej oklepanych i popularnych tematów fotograficznych w Szczecinie: Cmentarz Centralny. Pogoda taka sobie: po deszczu, chmury, brak słońca, więc padło na czerń i biel w kwadracie.
-
Wordpress 2.5 i Gallery2
Zachciało mi się zmian. Wygląd bloga to jedno, upgrade engine to inna para kaloszy. Wordpress 2.5 jest dostępny od dwóch tygodni, postanowiłem zrobić upgrade od wersji 2.3. Wszystko pięknie ładnie, jest backup plików, nowe pliki wgrane, odpalona procedura aktualizacji bazy danych. Działa. Nie do końca. Plugin WPG2 integrujący Gallery2 z Wordpressem nie działa do końca z WP 2.5. Aby było ciekawiej, dla części wstawionych obrazków z Gallery2 zdjęcia się pojawiają, dla części nie.
Postanowiłem przywrócić wersję 2.3 engine. Niestety, o ile pliki udało mi się przywrócić, to zmian w bazie danych już nie. Zabrakło tabeli albo dwóch. I jestem skazany w Wordpress 2.5. Część niedociągnięć pluginu naprawiłem sam (regexp rulez! a PHP jest prostym językiem). Przynajmniej zdjęcia się wyświetlają. Szybkie dodawanie zdjęć do postów już nie. Trudno, dam radę.
A tak ogólnie, żałuję, że zrobiłem ten upgrade. WP 2.5 nie wnosi nic nowego, interface użytkownika niby miał być lepszy, ale chyba nie wyszło. Stary interface był lepiej pomyślany, było mniej przewijania i całość miała więcej sensu. Więc jeśli ktoś myśli o zmianie, to raczej nie polecam...
-
Elektroniczny odstraszacz ptaków
Urządzenie o nazwie BirdXPeller Pro jest skierowane do tych, którzy mają dość sprzątania nieczystości po ptakach. Za pomocą dźwięków imitujących głos drapieżników odstrasza latające szkodniki.
Skuteczny zasięg urządzenia to obszar około 4 tysięcy metrów kwadratowych. Dostępne są różne modele, w zależności do tego, jaki gatunek skrzydlatego szkodnika chcemy odstraszyć. Prawdopodobnie najpopularniejszy jest Pro1, który działa na gołębie.
-
Świat się kończy, w Szczecinie nie było prądu...
Chyba już wszyscy wiedzą, w końcu telewizja traktowała to jak katastrofę porównywalną w uderzeniem meteorytu, wczoraj w Szczecinie nie było prądu. Relacje na żywo, konferencje prasowe, informacje ze szpitali, sztabów kryzysowych i tak dalej. W telewizji ujęcia pokazujące jak ludzie pompują wodę ze studni, animacje przedstawiające przyczyny, bla bla bla...
Wracając do tematu, jestem ze Szczecina i jakoś tak się złożyło, że uczestniczyłem w tych "tragicznych wydarzeniach" i uprzedzając koniec wpisu: to był miły dzień. Jak to wyglądało z mojego punktu widzenia? Już podaję:
- około 3:45 - obudził mnie piszczący UPS. Cóż, prądu czasami nie ma, zdarza się, trzeba UPS'a wyłączyć. Rzut oka za okno, wszędzie ciemno, czyli pewnie znów całe osiedle nie ma prądu
- około 4:10 - obudziła się córka i chciała jeść (Zosia ma 9 miesięcy). Nie mamy w mieszkaniu gazu, więc trzeba było improwizować: miseczka aluminiowa, świeczka, trochę wody na mleko i jedziemy
- 7:10 - dzwoni budzik, trochę zaspany i zdezorientowany przystępuję do porannej toalety. Prądu nie ma, ciepłej wody nie ma. Zimna jest, ale ciśnienie niskie. Kaloryfery też nie grzeją, kotłownia w bloku nie ma prądu więc nie grzeje...
- 7:30 - wychodzę do pracy, sprawdzam jeszcze bezpieczniki na klatce schodowej, bo może jednak tylko bezpiecznik na klatce strzelił. Nie, co najmniej cały blok nie ma prądu. Szybkie odśnieżanie samochodu i ruszam. Pierwsze światła nie działają, drugie światła nie działają, kierowcy chyba zapomnieli o znakach drogowych i jak się jeździ na skrzyżowaniach bez sygnalizacji. Trudno. Ulubione radio nie działa, już wiem, że całe miasto nie ma prądu. Innych stacji nie szukam
- 7:55 - wchodzę do firmy. Firma IT, więc bez prądu nie ma pracy. Trwa już nieformalne zebranie w księgowości, słuchamy radia z telefonu komórkowego. Sytuacja się wyjaśnia: optymistyczna prognoza mówi o przywróceniu zasilania w czasie 6-8 godzin. Szefa nie ma, więc nie ma kto podjąć decyzji o zamknięciu firmy i pójściu do domu
- 8:15 - przychodzi szefowa. Póki do przyjechała do firmy chyba nie wiedziała, że całe miasto nie ma prądu. Aby było weselej, szef ma jechać pociągiem na prezentację. Ciekawe jak pokaże system, skoro serwery stoją.... Telefony w Orange i Era nie działają
- 8:40 - zapada decyzja o zamknięciu firmy. Ktoś jeszcze proponuje zakup flaszki i rozpicie w firmie, ale przyjechałem samochodem, a w dodatku sklepy zamknięte. Jadę do domu
- 8:45 - Ela znajduje radio na baterie
- 9:00 - wracam do domu. Żona załatwiła gorącą wodę od sąsiadów w termosie (mają kuchnię gazową) i mogę napić się kawy. Do podgrzewania wody na mleko dla małej żona skonstruowała podgrzewacz z 4 świeczek, kawałka kombiwaru i garnka. Inwencja ludzka nie zna granic, grunt, że jest kawa...
- 9:30 - nudzi mi się....
- 10:00 - zapada decyzja o odwiedzeniu dziadka. Ciśnienie wody coraz niższe, jakby miało dłużej nie być, zbieramy wodę do wiadra i kilku garnków. Dwa baniaczki 5l po winie też napełnione, jeden zabierzemy do dziadka
- 10:15 - jesteśmy u dziadka i miło spędzamy czas
- 11:15 - wracamy do domu
- 12:00 - nudzi mi się, telefony nie działają...
- 12:15 -oglądamy film na notebooku
- 13:45 - w 3/4 fimu siada bateria
- 14:00 - nudzi mi się
- 14:30 - idziemy do sąsiadów przygotować obiad
- 15:30 - jemy z sąsiadką obiad
- 16:00 - sąsiadka znajduje chodzik dla Zosi. Zosia wniebowzięta możliwością samodzielnego poruszania się w pozycji pionowej
- 16:30 - spędzamy miło czas
- 17:00 - sąsiad wraca z pracy (a to pechowiec)
- 17:30 - spędzamy miło czas
- 18:00 - pojawia się ciśnienie wody, znaczy sie gdzieś w Szczecinie jest prąd
- 18:45 (około) - pojawia się prąd
- 19:00 - włączmy telewizję, prowadząca Fakty pozdrawia Szczecin... miło...
- 19:15 - jadę do dziadka włączyć mu piec CO
- 19:30 - znów u sąsiadów
- 19:32 - udaje mi się wykonać pierwszy telefon :)
- 19:35 - rozkładamy grę planszową i przystępujemy do konsumpcji napojów alkoholowych
- 21:00 - wracamy do domu
- 22:00 - idziemy spać
Miły dzień spędzony z rodziną, bez telefonów, komputerów, telewizji, ze znajomymi. Super!
-
Zenit E
-
Kod źródłowy Windows Vista

I oj.... ten żart nie jest bardzo oderwany od rzeczywistości....
-
Rewal, marzec 2008
Rewal, marzec 2008
-
Nikon D80 Delta Battery Pack
Trochę się obkupiłem fotograficznie :) A tak konkretnie: grip do Nikona D80, kabel iTTL i wężyk spustowy. A jak już się obkupiłem to chyba napiszę kilka słów.
Na pierwszy ogień: Delta Battery Pack do Nikona D80.
Battery Pack to dobra rzecz. Dodatkowe zasilanie (2x standardowy akumulator), czy możliwość zasilania aparatu bateriami AA to jedna sprawa. Dla mnie ważniejsza jest jednak poprawa ergonomii. Choć nie mam bardzo dużych dłoni, a Nikon D80 do maluchów nie należy, to jednak przy trzymaniu aparatu czuć pewien dyskomfort. Ten mały paluszek jednak ucieka, nie ma o co go oprzeć. Trzymać się da, ale z wygodą i stabilnością na dłuższą metę niewiele ma to wspólnego. Podobnie przy robieniu zdjęć w kadrze pionowym. Wyginanie ręki i nadgarstka męcz, trudno utrzymać pion i tak dalej.
Tym wszystkim niedogodnością pozwala zapobiec grip, tudzież Battery Pack (czyli grip z miejscem na baterie). Producenci aparatów do swoich modeli ze średniej i wyższej półki wypuszczają battery packi. I chwała im za to. Pamiętać trzeba jednak, że nie są to tanie zabawki. Taki Nikon MB-D80 to ponad 400zł (grubo ponad). Na szczęście istnieją jeszcze Chińczycy produkujące tańsze zamienniki. Zamiennikiem Nikonowskiego MB-D80 jest Delta MB-D80 będąca jego 100% zamiennikiem funkcjonalnym.
W skrócie, Delta MB-D80 dodaje nam następujące funkcjonalności:
- wygodniejszy chwyt przy kadrowaniu poziomym
- możliwość wygodnego chwytu przy kadrowaniu pionowym
- spust migawki przy chwycie pionowym
- przycisk AF-ON będący w rzeczywistości kopią przycisku AE-L/AF-L z body
- oba koła nastawcze
- wyłącznik przycisków i kół battery packa
- możliwość zasilania aparatu dwoma akumulatorami En-EL3e
- możliwość zasilania aparatu sześcioma bateriami lub akumulatorami AA
Czas na krótkie podsumowanie produktu:
- Komfort pracy z aparatem wzrasta. Chwyt jest pewniejszy, aparat mniej drży. Przy kadrowaniu pionowym z i bez BP kolosalna różnica. Na plus oczywiście.
- Nie jest to tania chińszczyzna. Plastik z jakiego jest wykonany BP Delty jest twardy i sztywny, fakturą podobny do plastiku z body D80 (podobny, nie identyczny). Spasowanie elementów stałych jest dobre, nic nie trzeszczy, doskonale "komponuje" się z body
- Wyłącznik suwakowy jest taki sobie, brakuje mu wyraźnego kliku przy przełączaniu
- Spust migawki to chyba najgorszy element całego zestawu. Wciśnięcie do połowy nie powoduje wyraźnego oporu jak typowym spuście. W ogóle nie odczuwa się "kliku". Choć działa, to nie podoba mi się
- Koła nastawcze wyglądają i pracują jak powinny. Akurat do nich nie mam zastrzeżeń. Zobaczymy jak będzie po pewnym okresie użytkowania
- Miłym akcentem jest miejsce na schowanie klapki baterii. Nie ma szans aby się gdzieś zgubiła
- Koszyk na baterie AA jest z gorszego plastiku niż reszta BP. Ale działa... Nawet żółte styki dali (z pełną premedytacją nie powiem pozłacane)
- Nie podoba mi się mechanizm przykręcania BP do body. Oparty jest on o duże pokrętło i śrubę statywową połączone przekładnią. Nie czuć precyzji podczas łączenia. Osobiście wolałbym nawet mniejsze pokrętło tylko z jednej strony, ale pracujące bez tej przekładni z plastikowymi zębami. Szczerze: obawiam się o nią.
Trzy słowa podsumowania: Battery Pack Delty jest wart swojej ceny. Obecnie kosztuje około 230zł. Jest dwa razy tańszy od oryginału Nikona, a tylko trochę ustępuje mu pod względem wykonania. Jak na razie, nie żałuję!

Swój Battery Pack kupiłem w sklepie www.foto-tip.pl i stamtąd też pochodzi zdjęcie. Mam nadzieję, że nikt się nie obrazi, w końcu robię sklepowi darmową reklamę.
-
Męczarnie web development
Jakoś tak się potoczyło moje życie, że skończyłem jako programista webowski. Ok, nie jest tak źle jak się może wydawać. Mam to szczęście, nie klepię stron internetowych (no dobra, czasami klepnę jakiś engine, ale tylko czasami, grafiki już nie ruszam) a "portale korporacyjne", "aplikacje intranetowe" i inne takie. Czyli w zasadzie rzeczy które robią coś konkretnego i w jakiś tam sposób komuś pomagają w prowadzeniu biznesu. W sumie, to ostatnio nawet już coraz mniej programuję, mam od tego zespół, a coraz więcej czasu pochłania mi pisanie dokumentacji i zarządzanie zespołem.
Wracając do tematu. Już jakiś czas temu znalazłem gdzieś taki o to diagram:

I im dłużej na niego patrzę, tym bardziej dochodzę do wniosku, że osoba która go stworzyła starła zęby na tworzeniu stron WWW. Czysta prawda. W tym całym biznesie związanych w programowaniem WWW więcej czasu jest marnowane na głupoty i nieprzestrzeganie standardów W3C przez programistów przeglądarek niż na cokolwiek innego. Szczególnie tyczy się to IE. I pomyśleć, że ma wejść IE8 z 3 enginami renderującymi. Już się boję....













