Męczarnie web development
Jakoś tak się potoczyło moje życie, że skończyłem jako programista webowski. Ok, nie jest tak źle jak się może wydawać. Mam to szczęście, nie klepię stron internetowych (no dobra, czasami klepnę jakiś engine, ale tylko czasami, grafiki już nie ruszam) a "portale korporacyjne", "aplikacje intranetowe" i inne takie. Czyli w zasadzie rzeczy które robią coś konkretnego i w jakiś tam sposób komuś pomagają w prowadzeniu biznesu. W sumie, to ostatnio nawet już coraz mniej programuję, mam od tego zespół, a coraz więcej czasu pochłania mi pisanie dokumentacji i zarządzanie zespołem.
Wracając do tematu. Już jakiś czas temu znalazłem gdzieś taki o to diagram:

I im dłużej na niego patrzę, tym bardziej dochodzę do wniosku, że osoba która go stworzyła starła zęby na tworzeniu stron WWW. Czysta prawda. W tym całym biznesie związanych w programowaniem WWW więcej czasu jest marnowane na głupoty i nieprzestrzeganie standardów W3C przez programistów przeglądarek niż na cokolwiek innego. Szczególnie tyczy się to IE. I pomyśleć, że ma wejść IE8 z 3 enginami renderującymi. Już się boję....