• Aleja Kwiatowa, czy też Aleja Rdzy?

    W zeszłym tygodniu zwiedziłem otwartą z gigantycznym opóźnieniem Aleję Kwiatową. Napisano już o niej dużo. Głównie mało pochlebnych opinii. Niestety, moja też nie będzie pozytywna. Pominę wątek dziwnie ustawionego zegara słonecznego, bo do niego w zasadzie nic nie mam. Zegar jak zegar, a że nastawiony na czas zimowy to już inna sprawa. Ja poruszę trzy sprawy: prąd, ławki i rdzę.

    Po pierwsze prąd. Czy naprawdę każda ława i każde drzewo muszę mieć swoją własną skrzynkę elektryczną? Pewnie jakiś powód jest, w końcu z czegoś trzeba będzie zasilać te stragany z kwiatami. Ale czy muszą one być aż tak widoczne? Nie dało się ich jakoś pomalować w "barwy maskujące", czy choćby spróbować ukryć przez wzrokiem przechodniów?

    Pewnie by się dało, ale nie. Skrzynka, skrzynka, skrzynka i skrzynka.... Słabo.

    Dalej: ławeczki. Lubię ławki, w szczególności takie, na których można usiąść. Taka fanaberia. Nie mówię, że na tych w Alei Kwiatowej nie można. Można. Ale można też trafić w dziurę w ławce, czy skorzystać z jej własnej rampy. Proszę, oto zdjęcia ławki z dziurą i ławki z rampą:

     

    Taki tam przekaz artystyczny.

    Ale to nic. Problem skrzynek elektrycznych i ławek jest niczym w porównaniu z problemem rdzy. Ktoś wpadł na genialny pomysł, że zardzewiała stal cieszy oko. Czyje? Nie wiem, na pewno nie moje. Nie dość więc, że pawilon jest wykonany ze szkła  na zardzewiałym stalowym szkielecie, to jeszcze jako element "ozdobny" pojawiały się stalowe, zardzewiałe oczywiście, sześciany.

     

    Ani na tym usiąść, ani sensownie wykorzystać. Aby było śmieszniej, we wklęsłościach stoi woda, a rdza z nich spływa na chodnik zostawiając rdzawe plamy. Genialne!

    Proszę szanownego projektanta tego cuda, to dzieło mogę skomentować tylko tak: you have one job! Stworzyć miejsce dla mieszkańców, estetyczne i funkcjonalne. Takie, do którego chce się przychodzić i które cieszy oko. Nie udało Ci się.

    Przed następną próbą stworzenia takiego miejsca zapraszam na wycieczkę po Cmentarzu Centralnym, czy Wałach Chrobrego. Być może nauczysz się czegoś pożytecznego.

  • Polecam: Cup&Cake

    O ile zwykle nie bawię się polecanie różnych knajp i tym podobnych przybytków, tym razem zrobię miły wyjątek: Cukiernia Cup&Cake by Izybar na Deptaku Bogusława w Szczecinie.

    Z zewnątrz cukiernia jak cukiernia, ale w środku coś więcej: babeczki. W przeróżnych formach, kolorach i smakach. Nic tylko wybierać. Dzieci będą zachwycone, a i dorośli powinni znaleźć coś dla siebie. Nie owijając w bawełnę: polecam serdecznie!

  • Mecz o 17:00 (chyba)

    Lubię portale z poczuciem humoru. Na przykład gazeta.pl:

  • Dziki zaatakowały

    image

  • Słupki i przystanki na Niemierzyńskiej

    W zeszłym tygodniu mieliśmy kolejną małą aferę związaną z remontem Niemierzyńskiej w Szczecinie: słupki wzdłuż przystanków zostały tak niefortunnie pomyślane, że uniemożliwiały przejście chodnikiem osobom z wózkami. Rzeczywiście, zostały on, co najmniej, niefortunnie umiejscowione.

    Niemierzyńska przystanek tramwajowy

    Moim zdaniem były absolutnie zbędne. A jeśli już ktoś by koniecznie chciał je postawić, to wystarczyły by 2, po jednym na początku i końcu przystanku. Na szczęście ktoś to przemyślał, czy może raczej został zmuszony do przemyślenia i nieszczęsne słupki znikają.

    To jednak nie koniec "wspaniałych pomysłów". Proszę zwrócić uwagę na genialne umiejscowienie wiaty na przystanku linii 3 przy Technoparku Pomerania:

     

    Symetrycznie pomiędzy dwoma drzewami. Wiata została idealnie wpasowana pomiędzy drzewa tak, że nie ma możliwości dojścia do niej bez deptania przyszłego "terenu zielonego". A nawet jeśli zdecydujemy się deptać, to miejsca i tak jest bardzo mało. Czekają nas korki przy wejściu na przystanek? A może wydzielimy jakiś buspas i zorganizujemy sygnalizację świetlną? Genialne. Brawo!

  • Fajny gadżet za 21 złotych z przesyłką

    Wychodząc z założenia, że dobry gadżet nie jest zły, prezentuję kamerę wideo za 21zł (z przesyłką) z Chin:

    Muszę przyznać, że jestem bardzo miło zaskoczony urządzeniem. W szczególności jakością materiału wideo, którego próbkę można zobaczyć tutaj, i całkiem solidnym wykonaniem. Myślałem, że będzie rozpadać się w rękach, a nic takiego nie występuje. Oczywiście nie ma róży bez kolców, bo oprócz zalet takich jak jakość wideo, nagrywanie dźwięku, mały rozmiar i solidne wykonanie należy wyliczyć wady:

    • obsługa wymaga trochę wprawy, bo 2 przyciski i 1 dioda to trochę mało aby intuicyjnie obsługiwać urządzenie,
    • słaba kompresja, 20 minut materiału to prawie 1GB na karcie SD,
    • dość wąski kąt widzenie obiektywu,
    • brak diody jednoznacznie informującej o aktualnym trybie urządzenia,

    Suma sumarum, zalety przeważają nad wadami i gadżet jest wart swojej niskiej ceny. Jeśli ktoś chce poczekać 4 tygodnie na małą paczuszkę to polecam. Dla tych, którzy nie lubią tak długo czekać na koperty z chińskimi znaczkami: można zamówić na allegro. Prawie dwa razy drożej, ale można. Teraz jeszcze muszę wymyślić sposób montażu na kasku rowerowym i jazda w teren.

  • Mandatownik: zarządzanie mandatami na Androida

    Każdy kierowca raz na jakiś czas dostaje mandat. Jedni częściej, inni rzadziej. W tym roku zdarzyło mi się to dwa razy. Pod rząd. Mandat jak mandat, zapłacony i zapomniany. Gorzej z punktami karnymi, gdyż te zostają przez rok. Jestem pewien, że wkrótce zapomnę kiedy je dostałem, ile ich było i kiedy się przedawnią.

    Wychodząc z założenia, że prawie każdy problem tego typu można rozwiązać odpowiednią aplikacją na smartfona przedstawiam: Mandatownik na Androida.

    Czym jest Mandatownik? Jest miejscem w którym możesz zapisywać otrzymane mandaty drogowe wraz z kwotą i liczbą punktów karnych. Aplikacja podliczy za Ciebie punkty karne i poda aktualną ich liczbę.

    Dodatkowo, w aplikacji zawarty jest aktualny taryfikator mandatów i kalkulator mandatu za przekroczenie prędkości dozwolonej.

    Cena? Za darmo. Reklamy? Brak. Wymaga dostępu do internetu? Nie. Prawdę mówiąc, aplikacja nie wymaga żadnych uprawnień do pracy.

  • Przejazd ulicą Arkońską

    Tak wygląda ulica Arkońska w Szczecinie po remoncie. Cieszy asfalt i nowe tory tramwajowe. Kierowców martwią podniesione przystanki tramwajowe i buspas wymuszający przejazd przez przystanki.

  • Android 4.1 Jelly Bean dla LG P970

    LG zdecydowało się zapomnieć o swoich starszych słuchawkach z Androidem i pomimo wcześniejszych deklaracji najprawdopodobniej nie będzie aktualizacji LG P970 Swift Black (aka Optimus Black) do Androida 4.0 i kolejnych. Tak przynajmniej było jeszcze jakiś czas temu. Było, gdyż takowe uaktualnienie (do 4.0) pojawiło się na rynku Koreańskim (i tylko na tym rynku).

    Tyle wystarczyło aby ekipa CyanogenMod zabrała się do pracy i w ciągu kilku dni pojawiła się pierwsza wersja CyanogenMod 10 (Android 4.1 Jelly Bean) dla LG P970. Na razie wyłącznie w wersjach nightly, a więc z bardzo "umowną" stabilnością. Od wczoraj testuję CM10 ma moim Swift Black i jak na razie jestem nastawiony optymistycznie. Z rzeczy ewidentnie nie działających znalazłem jedną: nie działa zapamiętywanie domyślnej klawiatury i telefon regularnie przestawia się z mojej ulubionej SwiftKey na systemową.

    Obrazy CM10 dla Blacka są dostępne pod tym adresem. Do pełni szczęścia będą jeszcze potrzebne aplikacje Google (sklep i tak dalej) dostępne tutaj.

  • Będę prelegentem na Netcampie (znów)

    18 października 2012 roku po raz drugi będę prelegentem na Netcampie, czyli cyklicznych spotkaniach branży IT ze Szczecina.

    Tym razem będę opowiadał o tym jak działają wyszukiwarki internetowe i jak to się właściwie stało, że Google od 14 lat niepodzielnie panuje na rynku i dlaczego tak trudno jest stworzyć coś, co może mu technologicznie dorównać. A wszystko w kontekście mojego projektu proof-of-concept Papaya Search Engine.

    Start 18 października o godzinie 18:00 w Free Blues Club przy ulicy Powstańców Wielkopolskich w Szczecinie. Po prezentacjach powinna być, jak zwykle, pizza. Są więc co najmniej dwa powody aby przyjść.