-
Licznik rowerowy Sigma BC 1200
Licznik rowerowy to przydatna rzecz. Choćby nawet w celach informacyjnych. Ponieważ mój poprzedni straciłem w dość kaskaderskich warunkach (wywrotka była podobno bardzo efektowna, łącznie z lotem przez kierownicę i rowerem kręcącym się za mną w powietrzu), na urodziny poprosiłem o nowy i zostałem uraczony właśnie Sigmą BC 1200. Trudno o liczniku rowerowym pisać dłuższe elaboraty, recenzja będzie więc w punktach.- design może się podobać i się podoba, jest czysto i prosto, ale nie prostacko,
- mocowanie na kierownicę lub mostek, trzeba rozkręcić mocowanie aby zmienić tryb, co wymaga chwili czasu,
- czytelny wyświetlacz,
- podłączenie do czujnika kablem, co akurat dla mnie nie jest jakąś straszną wadą,
- dwa duże przyciski: jeden na przodzie do wyboru funkcji i jeden na górze licznika do resetowania wybranej funkcji,
- poszczególne funkcje mogą być resetowane oddzielnie (trip distance, trip time, avg speed, max speed) co z jednej strony jest zaletą, ale ze względu na dłuższą obsługę przed startem może być też wadą. Jeszcze się nie zdecydowałem,
- mocowanie na kierownicę nie jest jakoś specjalnie stabilne. Może się czepiam, ale licznik wyraźnie podczas obsługi,
- ilość funkcji w zupełności wystarczająca. Gdyby się postarać można by jakąś brakującą wymyślić, ale to chyba nie o to chodzi. Jak już jestem przy marudzeniu, to przydał by się licznik kadencji, ale to nie ta półka cenowa...
- Dokładność pomiaru? Zależy jak dobrze sobie skalibrujesz. Ja skalibrowałem dobrze i na 40km ma różnicę na poziomie 500m względem pomiaru GPS.
Coś więcej? To chyba już wszystko. Ogólna ocena? Dobry z solidnym plusem. Gdyby mocowanie było solidniejsze, była by w pełni zasłużona piątka. A tak, niestety czegoś zabrakło.
-
Arduino przybywa, będą nowe projekty
Żądny nowych wyzwań powracam do elektroniki. Choć w trochę nowszym wydaniu. Zamiast tranzystorów i kondensatorów coś na wyższym poziomie abstrakcji, czyli Arduino Uno. Można programować w normalnie wyglądającym języku programowania, płytka prototypowa w komplecie. Teraz kilka dni na przypomnienie sobie podstaw i naukę nowych sztuczek. Wygląda na to, że będą co najmniej dwa nowe projekty. A może i trzy...
-
Nadanie dostępu zdalnego do serwera MySQL
Standardowo zainstalowany i uruchomiony serwer MySQL na systemach linuxowych nie przyjmuje połączeń zewnętrznych. Jest to standardowe zachowanie zapewniające podstawowe bezpieczeństwo. W końcu, nie można się włamać zdalnie do czegoś, co nie jest dostępne. Czasami trzeba jednak do serwera łączyć się z zewnątrz. Choćby po to, aby serwerem zarządzać. Aby było to możliwe należy:
- zezwolić MySQL na nasłuch na interfejsie sieciowym. Aby to zrobić:
- edytujemy plik my.cnf
sudo nano /etc/mysql/my.cnf
- znajdujemy wiersz
bind-address = 127.0.0.1i stawiamy przed nim znak #. Spowoduje to włączenie nasłuchu serwera na wszystkich interfejsach sieciowych podłączonych do serwera. Jeśli chcemy zezwolić na dostęp po wybranym interfejsie, podajemy konkretny adres IP - restartujemy serwer
sudo service mysql restart
- edytujemy plik my.cnf
- zezwolić użytkownikowi MySQL , na przykład root, na łączenie się przez zdalny interface:
mysql -u root -pGRANT ALL PRIVILEGES ON *.* TO root@"%" IDENTIFIED BY "podaj_haslo";(zamiast podaj_hasło wpisz hasło użytkownika root)exit;
I to wszystko. Od tego momentu, użytkownik root MySQL może łączyć się zdalnie z serwerem.
- zezwolić MySQL na nasłuch na interfejsie sieciowym. Aby to zrobić:
-
Budowa klastra z Raspbery Pi rozpoczęta
Na razie dwie sztuki Raspberry Pi model B 512mb podłączone do jednej sieci. Jamk czas pozwoli to jeszcze przed Świętami siądę do konfiguracji.
-
Karmnikowo
Dobra, grudzień 2012
-
Flipboard dla Androida wreszcie w wersji dla tabletów
Flipboard to mój ulubiony agregator treści. Korzystam z niego od pierwszej wersji dla Androida. Zarówno na telefonie, jak i na tablecie. Niestety, brak wersji zoptymalizowanej dla urządzeń o dużej przekątnej ekranu znacznie pogarszał UX na tabletach.
Na szczęście, dzisiaj to się zmieniło. Nie owijając w bawełnę: jest dobrze. Wersja na tablety to nie tylko pozioma orientacja ekranu. To także lepsze zagospodarowanie ekranu i nowe elementy usprawniające nawigację. A jakby tego było mało, mam nieodparte wrażenie, że cała aplikacja stała się bardziej responsywna i zlikwidowany został problem opóźnionej synchronizacji źródeł z którym regularnie się spotykałem.
Brawo Flipboard, good job i czekam na więcej. -
Raspberry Pi w roli zasilanego energią słoneczną serwera FTP
Potencjał drzemiący w tym małych komputerku (Raspberry Pi) jest niesamowity. Ostatnio pisałem jak zrobić mały serwer WWW, a tu proszę, pojawił się tutorial budowy serwera FTP zasilanego energią słoneczną.
Do szczęścia potrzebne są w sumie tylko 3 rzeczy:
- Raspberry Pi (ale to chyba oczywiste)
- Specjalna obudowa ze zintegrowanym panelem słonecznym i pojemnikiem na baterie (koszt 25 funtów)
- odrobina czasu potrzeba na konfigurację całości
Genialne.
Źródło: CNET
-
Raspberry Pi w roli serwera WWW
Kilka wpisów do tyłu napisałem, że na Raspberry Pi nie uruchomimy sensownego serwera WWW. Zdania podtrzymuję i za jakiś czas przedstawię na to dowody. Nie zmienia to jednak faktu, że stos LAMP możemy zainstalować, uruchomić i używać.
Punktem wyjścia będzie przygotowanie systemu operacyjnego, czyli na przykład Raspbian Weezy. Po zainstalowaniu, skonfigurowaniu i zalogowaniu się do konsoli:
Aby mniej pisać zaczynamy od root'a, czyli
sudo suInstalujemy Apache i PHP5
apt-get install apache2 php5 libapache2-mod-php5Dodajemy do tego MySQL
apt-get install mysql-server mysql-client php5-mysqlI to tyle. Nasze Raspberry Pi stało się właśnie pełnoprawnym serwerem WWW działającym pod kontrolą Apache, PHP5 i system baz danych MySQL. Dopełni szczęścia potrzebujemy już tylko restartu apacza
service apache2 restartPo tej operacji otwarcie w przeglądarce adresu naszego serwerka powinno zaowocować słynnym "It Works!", a my możemy w katalogu
/var/wwwumieścić pierwsze treści. Najlepiej statyczne, bo wydajność PHP jest skromna, ale o tym w następnym odcinku. -
Konsola lepsza od PC
Wreszcie zrozumiałem dlaczego tyle osób twierdzi iż granie na konsoli jest lepsze od grania na PC. Nie chodzi tutaj o rodzaje gier, grafikę, kontrolery i tak dalej. To nie ma nic wspólnego z technologią, czy samą grą.
Chodzi o prostotę i naturalność. Nie czekam na uruchomienie Windows, nie klikam myszką, nie siedzę zgarbiony na krześle w przeznaczonym do obsługi komputera miejscu. Zamiast tego uruchamiam grę i zasiadam na kanapie. Just like that. Prościej, na większym luzie.
Aha, dalej jednak uważam, że niektóre rodzaje gier i konsola to jednak nie jest najlepsze połączenie... -
Karmnik








