Ok, teraz już wiem ile trwa doprowadzanie akwarium do porządku po katastrofie filtrowo-przekarmieniowej o której pisałem tutaj. W sumie, trwało to trochę ponad 4 tygodnie. Dopiero dziś stwierdziłem, że woda utrzymuje właściwy poziom przejrzystości, rozrost glonów został opanowany, a fosforany są wreszcie na akceptowalnym poziomie. Najgorzej wyglądała walka z fosforanami, gdyż konieczne były aż trzy użycia JBL PhosEx Rapid.

W międzyczasie obsada akwarium przeszła lekkie ujednolicenie. Oddałem kardynałki chińskie, a w ich miejsce dokupiłem neony inessa, które są teraz jedynymi rybami w zbiorniku. Wkrótce odejdzie także anubias, który u mnie zdecydowanie się nie sprawdza: zbyt chętnie porastają go glony. Zamiast niego powstanie jakiś trawniczek. Wymienię też część podłoża aby ujednolicić jego wygląd, gdyż obecnie jest to zwykły żwirek przysypany czarnym bazaltem. I nie wykluczam eksperymentu z torfem. W końcu jak neony to czarne wody.

Jeśli chodzi o krewetki i małże, to sprawa wygląda całkiem dobrze. Zarówno małże jak i krewetki mają się dobrze. Jak tak policzyć, to na dniach miną trzy miesiące odkąd sprowadziłem do zbiornika racicznice zmienne. Problemów u krewetek też nie stwierdzam. Rosną, jedzą co popadnie i tylko Red Cherry przestały się rozmnażać. Może to i dobrze, bo mam ich chyba trochę za dużo. Trudno policzyć, ale stawiam na liczbę w okolicy 60-80 sztuk.