Lepsze jest wrogiem dobrego?
Wczoraj zachciało mi się poprawić konfigurację VPSa na którym stoi, między innymi, ta strona. I co? I szkoda, że nie posłuchałem się starego, jakże prostego i prawdziwego, przysłowia "Działa, nie naprawiaj". Tak poprawiłem, że zepsułem. Na starym dobrym ubunciaku 10.04 LTS posypały się zależności między pakietami, nie szło nic zainstalować, odinstalować i tak dalej. W efekcie, w pewnym momencie, jedyną sprawną i przydatną dla mnie usługą pozostało ssh. A reszta? A reszta już nie była sprawna lub nie specjalnie w takiej sytuacji przydatna. Bo po co mi działający memcached bez Apache i PHP?
Tak czy inaczej, mają do wyboru przywracanie VPSa z backupów lub zaoranie całej wirtualki i postawienie serwera od nowa, wybrałem to drugie. Ot, zaledwie kilkanaście godzin z życiorysu. Za to, zamiast starego dobrego i niezwykle ociężałego Apache2 serwer pracuje od wczoraj pod kontrolą nginxa. Czy jest lepiej? Na pewno trochę inaczej, jakby trochę więcej wolnej pamięci na serwerze zostawało. Poczekamy, zobaczymy.