Kilka dni temu pojawiła się aktualizacja Endomondo, jednego z najlepszych GPS trackerów na smartfony. Pisał o tym Grzegorz na Pendrajwiku. Korzystam z niej od ponad roku i w sumie, jeśli nie liczyć kilka wpadek (na przykład, aplikacji zapomniało się zapisać pierwszych 50km trasy rowerowej, ot tak, zupełnie przez przypadek), sprawowała się bardzo dobrze.

 

Co się zmieniło? Interface użytkownika. Nie mówię, że nowy jest ładny, a stary był brzydki. Stary był OK, nowy jest ładniejszy, czystszy, bardziej elegancki, czy jakkolwiek to określić. Do tego, teraz można wybrać wskaźniki jakie widać na ekranie. Fajnie. Tyle tylko, że jest to zmiana, która nic nie zmienia. Dlaczego? Może opowiem na przykładach.

Idę biegać. Co robię?

  1. wychodzę z domu
  2. uruchamiam Endomondo
  3. czekam na złapanie fixa
  4. wciskam Start
  5. chowam smartfon do kieszeni
  6. biegam
  7. wyciągam smartfon z kieszeni
  8. wciskam Stop
  9. wyłączam Endomondo

Ok, Ok, bieganie mogło być złym przykładem. Lepszym będzie jazda na rowerze.

  1. wychodzę z domu
  2. uruchamiam Endomondo
  3. czekam na złapanie fixa
  4. wciskam Start
  5. chowam smartfon do kieszeni/sakwy
  6. jeżdzę na rowerze
  7. wyciągam smartfon z kieszeni/sakwy
  8. wciskam Stop
  9. wyłączam Endomondo

Dobra, rower też nie był najlepszym przykładem. Pływanie? Chodzenie? Nie... to zawsze wygląda tak samo. Już wiecie o czym piszę? W aplikacji na którą się nie patrzy, wygląd nie ma dużego znaczenia. Wystarczy, żeby była używalna i nie gwałciła poczucia estetyki. Naprawdę. Wysiłek developerów zmarnowany. Osobiście bym wolał jakieś przydatne ficzersy.

Ale, ale... nie będę hejtował. Nowe Endomondo jest lepsze od starego. I to dużo lepsze. Jest jedna rzecz, która powoduje, że cała przebudowa UI była tego warta. Już nie można przez pomyłkę zatrzymać treningu. Teraz, po uruchomieniu treningu nie ma już przycisku Stop. Jest tylko duża pauza. Mały Stop pojawia się dopiero po zapauzowaniu. Koniec o pomyłkami. Jednak było warto!