Tutaj nie jadam: North Fish Szczecin
Przy okazji wizyty w jednym z szczecińskich centrów handlowych poczułem głód. No cóż, zdarza się, człowiek jeść coś musi. Żona też poczuła głód, więc postanowiliśmy spożyć szybki obiad, nie koniecznie w typowym fastfoodzie. Ryba podobno jest zdrowa i w ogóle, więc czemu nie. Akurat pod ręką było stoisko North Fish, czyli taki fastfood z rybami. Czemu nie. Żona wybrała coś (nie istotne dla dalszej części opowieści), mnie skusiło spaghetti z owocami morza. Spaghetti lubię, owoce morza też lubię, więc połączenie wydawało się idealne.
Zostaliśmy uczciwie poinformowani, że musimy poczekać. Żona na swoje około 5 minut, ja trochę dłużej, bo 15. OK, niech będzie, dam radę. Jak można było się domyśleć, nie czekaliśmy tyle ile powinniśmy. Żona czekała około 12-15 minut, ja musiałem czekać około 25 minut. W tym czasie poczułem się już solidnie głodny, a widok odżywiającej się żony jakoś nie działał kojąco na moje myśli.
Wreszcie jest! Super! Aluminiowy pojemniczek pełen spaghetti na tacce. Pokrywka zdjęta, widelec wbity, porcja nabrana, jest OK. Może trochę za zimne, ale OK. Druga porcja nabita i już czuję, że coś tu nie gra. Spaghetti ze środka tacki było zimne, w zasadzie ledwo co rozmrożone. Byłem tak głodny, że chciałem zjeść i nie marudzić, ale żona się uparła i zwróciliśmy porcję. Za 15 minut miałem otrzymać kolejną.
Minęło 15 minut. "Jeszcze chwila". Kolejne 5 minut i jest. Tym razem zakrywający kartonik aż przypalony. Otwieram, porcja ze środka tacki i ..... zimne. W tym momencie nerwy mi puściły. "Kierownik" lokalu był w stanie powiedzieć tylko "(...) zrobione zgodnie z procedurami (...)". Szczerze? Mam gdzieś procedury i miejsca w których przestrzeganie tych procedur prowadzi bubla. Skończyło się na tym, że po rzuceniu kilku epitetów i odmowie zwrotu pieniędzy (to znaczy ja nie chciałem przyjąć) poszedłem kupić coś innego. Tym razem mniej "zdrowego", lecz podanego błyskawiczne. Na szczęście żona wykazała się sporą dozą zdrowego rozsądku i przyjęła zwrot pieniędzy w moim imieniu. Tyle dobrego.
Jak skończyła się sprawa? Nijak. Z całą pewnością więcej do North Fish w celach konsumpcyjnych nie pójdę. Być może, z czystej ciekawości i nagłej potrzeby trolowania jeszcze raz zamówię spaghetti z owocami morza. Może dopracują procedurę. A może ktoś ją przeczyta ze zrozumieniem. Może tym razem będzie ciepłe. Może...
