CyanogenMod, czyli jednak można zrobić coś porządnie
Od pół roku mam nowy smartfon. LG P970 aka Swift Black. Jak na dzisiejsze standardy nie jest to demon wydajności, ale za przysłowiową złotówkę + VAT nie można zbyt dużo wymagać. U mnie się sprawdzał. No prawie....
Po pierwsze, stary Android. W oryginalnym romie 2.2 i tyle. Niby LG wydało 2.3 ale o OTA w Orange jakoś nikt nie pomyślał. Koniec końców po miesiącu był już root i wgrywany oficjalny/nieoficjalny rom od LG. Lecz na tym koniec, bo ICS niby tak, może pod koniec roku, a może nie...
Po drugie, śmieciowy soft. Na prawdę nie rozumiem, że do brandowanych romów producenci muszą dodawać aż tyle zbędnego oprogramowania? A co jak nie chcę mieć "Facebook for LG" (czy jak to się tam nazywało) a normalnego klienta FB? Bez roota nie wywalę nawet tego anachronizmu. Root niby naprawia sytuację, bo można wszystko odinstalować, ale to nie do końca to o co mi chodziło. A ile się człowiek namęczył z odinstalowywaniem to już jego.
W połowie czerwca pojawił się oficjalny CyanogenMod 7.2 (Android 2.3.7) dla p970, więc postanowiłem spróbować. Root już był, recovery też było, więc sam instalacja poszła dość sprawnie. Trochę zabawy było z dograniem aplikacji google, ale dało się bez większych przeszkód (jak się wie, że trzeba dograć, to przeszkód nie ma prawie wcale). Po tygodniu używania stwierdzam: jak się chce, to można!
Ni z tego ni z owego telefon dostał wyraźniego kopa. Nie gram, nie robię benchmarków, ale sama responsywność wzrosła zauważalnie. Jakby tego było mało, bateria starcza na dłużej. Cuda Panie, cuda...
Bardziej jednak zdziwiło mnie coś innego. Na poprzednim romie (oficjalnym) wielkość wolnej pamięci oscylowała w okolicy 40MB. No, może przez kilka minut po resecie było jej trochę więcej. System regularnie usypiał aplikacje i ich przywracanie prawie zawsze trochę trwało. Na nowym romie (CyanogenMod) wielkość wolnej pamięci oscyluje w okolicach 100MB, a usypianie używanych aplikacji, choć zdarza się w dalszym ciągu, zdarza się wyraźnie rzadziej.
Czyli co? Można? Można... Tylko trzeba chcieć, a założenia biznesowe nie zawsze muszą mieć najwyższy priorytet!
