Aparat 3D, jak to działa
Na początek: nie jestem fanem technologii 3D. A dokładniej, nie jestem fanem wciskania 3D na siłę wszędzie tam, gdzie tylko można. A już w szczególności do każdej wielkiej produkcji kinowej jaka tylko się pojawia. Haterem też nie jestem i doceniam możliwości jakie 3D może wnieść w dziedzinie “amatorskiego utrwalania chwil radosnych”, czyli po prostu robienia tak zwanych gniotów.
Gniot - zdjęcie pozbawione lub o niskiej zawartości, warstwy artystycznej. Główny przekaz gniota leży w warstwie emocjonalnej autora i nie jest dostrzegany przez osoby nieobecne w momencie zrobienia tegoż gniota. Przykład: o, jaki piękny kwiatek.
Bądźmy szczerzy, robimy gnioty i już. Wszyscy. Większość zdjęć większości fotografów to gnioty czy to się komuś podoba, czy nie. Dlaczego więc nie dodać naszym gniotom trzeciego wymiaru? Telewizory 3D są coraz tańsze, jak ktoś nie ma, trzeci wymiar zawsze można spłaszczyć i tak dalej... Dla każdego coś miłego, może warto się tym zainteresować.
Jakby tego było mało, chyba przespałem kilka ostatnich lat technologii 3D. Kiedy kilka lat temu pojawiały się pierwsze aparaty z funkcją 3D, ich cechą charakterystyczną były dwa obiektywy. W końcu jakoś tą głębię trzeba wydobyć. A jak to jest z dwoma obiektywami, to osoby trochę bardziej techniczne doskonale wiedzą: dwa przetworniki, dwa układy soczewek i ogólnie większość układów podwojona. A podwojone układy to: większe koszty, większa zawodność, większa waga, większy rozmiar. W skórcie: niezbyt dobrze to rokuje na przyszłość. I pewnie dalej bym tak myślał, gdyby nie dotarło do mnie, że ten problem można rozwiązać jednak w zupełnie inny sposób. Taki, który jednak nie wymaga duplikowania optyki.
Sony DSC – WX100
Przykładem takiego rozwiązania może być choćby technologia Sony 3D Sweep Panorama. Dzięki wykorzystaniu wielu obrazów pochodzących z jednego obiektywu, procesor aparatu jest w stanie zasymulować efekt 3D. Jak to działa? W sumie dość prosto, choć w dość pokrętny sposób.
Po wybraniu odpowiedniego trybu wystarczy wykonać aparatem półkolisty ruch. A dalej, cytując stronę Sony :
Podczas przesuwania aparatu automatycznie wykonywanych jest ponad 100 zdjęć z kilku różnych kątów. Następnie procesor umieszczony w aparacie dokonuje analizy zdjęć i łączy je, tak aby stworzyć pełen obraz 3D. W pełni trójwymiarowy i panoramiczny obraz można następnie podziwiać po wyświetleniu go na ekranie zgodnego telewizora 3D i założeniu specjalnych okularów.
I tyle. Prawda, że prosto? Nie dość, że mamy zdjęcie 3D, to jeszcze panoramę! Może i wygląda prosto, lecz z całą pewnością od strony technicznej takie nie jest. Nie dość, że aparat musi szybko i sprawnie zapamiętać te wszystkie ujęcia, to jeszcze, w czasie akceptowalnym dla użytkownika dokonać ich oceny, wyboru tych które posłużą do wykonania panorami i efektu 3D, złożyć panoramę, przetworzyć zdjęcia piksel po pikselu i wygenerować gotowy obraz 3D. Jeśli się nie mylę, to całkiem duża moc obliczeniowa zamknięta w małym aparacie.
Jakby tego było dalej, Sony poszło krok dalej i opracowało technologię która nie wymaga ruszania aparatem. Nazywa się ona 3D Still Image. Jak to działa? Podczas wykonywania zdjęcia aparat wykonuje dwa ujęcia z różnymi ustawieniami ostrości. Analiza obu obrazów przez procesor aparatu pozwala na stworzenie uproszczonej mapy głębokości i zapisanie nie tylko zdjęcia 2D, ale także obrazu przestrzennego 3D możliwego do zobaczenia na ekranie odpowiedniego telewizora.


