Motorola Flipout w 5 sekund
Pojawił się w firmie jeden egzemplarz najdziwniejszego telefonu jaki miałem kiedykolwiek w rękach: Motorola Flipout.
Na pokładzie wyświetlacz (no patrzcie go), Android, klawiatura i kilka pokryw baterii w różnych kolorach do wyboru. Aby dobrać telefon po kolor torebki? Być może.
Czasu na zabawę zbyt dużo nie miałem, ale:
na plus:
- ciekawy wygląd,
- działa nad podziw płynnie i responsywnie jak na swoją cenę,
- po złożeniu bardzo mały,
na minus:
- mały wyświetlacz,
- dziwna rozdzielczość ekranu,
- otwieranie klawiatury przez obrót jest jednak absurdalne. Może i wygląda hipstersko (nie jestem pewien czy to właściwe słowo), ale się nie sprawdza i tyle.

