Blankensee/Buk
Mieszkam przy granicy z Niemcami. Ot, kilka kilometrów, idealna odległość na niedzielne wycieczki rowerem. I nie wiem jak to się dzieje, ale zaraz po przekroczeniu granicy czuję, że coś się zmieniło. Wszystko jest 'urocze'. Nie ma chaszczy, brudu, pola zaorane a nie zostawione odłogiem. Wioski też jakieś bardziej właściwe. Oj, daleka droga przed nami...
Blankensee, sierpień 2011
