Staram się nie komentować polityki. Staram się nie wygłaszać opinii na różne tematy, staram się nie krytykować i grzecznie płacę wszystkie podatki i haracze jakie nakłada na mnie państwo. To się chyba jednak musi zmienić. Skoro państwo robi mnie w bambuko, muszę z tym trochę powalczyć.

Kiedy w 1996 rozpoczynałem studia, był tylko jeden sposób na emeryturę: ZUS. Był to okres starego systemu emerytalnego, bez tych wszystkich funduszy i tym podobnych bzdur, które powodują, że o godnej emeryturze mogę zapomnieć. W tamtym systemie o godnej emeryturze też mogłem zapomnieć, więc o to nie będę miał żalu. Tak swoją drogą, jestem za pełną liberalizacją systemu emerytalnego, bez centralnej jednostki złodziejskiej jaką jest ZUS, ale to zupełnie inny temat.
W 1996 roku zasady były proste: idziesz na studia, kończysz studia, masz doliczone 5 lat do stażu pracy i opłacone składki emerytalne za ten okres. Do dziś żyłem w błogiej nieświadomości jak to Państwo Polskie mnie wysterowało. Cytując Wyborczą:

“[...] Osoby, które studiowały przed rokiem 1999, czyli przed reformą emerytalną, powinny mieć wliczony okres studiów do emerytury. Państwo powinno przelać na ich konto określoną liczbę składek (fachowo nazywa się to kapitałem początkowym). Tak przewiduje ustawa emerytalna. Tyle że w przypadku wielu absolwentów państwo nie przelało nic albo przelało niewielką część.“,

oraz:

“Poszkodowana jest też jednak druga grupa - osoby, które rozpoczęły studia przed 1999 rokiem, a w momencie wprowadzania reformy jeszcze je kontynuowały. Im nie wpłyną żadne składki za studia. - W sumie można szacować, że osób które straciły na nowych zasadach, jest ok. 1,5 mln. Państwo po uwzględnieniu waloryzacji nie wypłaciło im do dziś ok. 22 mld zł -dodaje Wacławik. Zdaniem Magdaleny Kochan, posłanki PO z sejmowej komisji polityki społecznej i rodziny, budżetu nie stać dziś na wypłatę takiej sumy. - Bo kto tak naprawdę poniósłby te koszty? Wszyscy podatnicy. Musielibyśmy dodrukować pieniądze. Premier ich z kieszeni przecież nie weźmie - mówi pani poseł. “

W takim bądź razie, informuję całą brać polityczną, czy też politykierską: na mnie możecie już nie liczyć. Z dniem dzisiejszym:

  • przestaję brać udział w wyborach, bo nie mam zamiaru więcej uczestniczyć w tej farsie,
  • kończę z własną zasadą niekomentowania polityki,
  • jeśli ktoś zorganizuje w Szczecinie manifestację w tej sprawie, może na mnie liczyć,
  • Panią Poseł Kochan informuję, że zawsze popierałem PO jako partię polityczną (i to nie na zasadzie mniejszego zła). Już jej nie popieram.

I to tyle. Gratuluję braci politycznej/politykierskiej. Zyskaliście właśnie nowego wroga.