Ujęte na urlopie -> Bochnia, ciąg dalszy
I wracamy do Bochni, a właściwie tamtejszej kopalni soli. Ze zwiedzania kopalni chyba najdłużej zapamiętam dwukrotną podróż windą kopalnianą. W końcu, ponad 200 metrów pod powierzchnię trudno zejść, a później wyjść na piechotę. Wchodząc do ciasnej klatki zakładałem, ze podróż potrwa dość długo. Myliłem się. Winda była diabelnie szybka, a w dodatku otwarta (jak to winda w kopalni) i dwupiętrowa. Niektóre osoby mogą przeżyć niezłą traumę w czasie takiej przejażdżki. A mnie dalej ciekawi jak do klatki ma zmieścić się 8 chłopa ze sprzętem, gdy sześcioro turystów ledwo tam wchodzi.
Szyb Campi, Bochnia, lipiec 2010
