Cykl 'Moje szpeje' powraca. Tym razem będzie o genialnym aparacie fotograficznym rodem z ZSRR: Lomo Lubitel 166 Universal (oryginał, a nie podobo wznowiona wersja pod lomografię).

Lubitel 166 Universal

Lubitela kupiłem jakieś 5-6 lat temu za w sumie śmieszną kwotę 40zł i po pierwszym użyciu zakochałem się w nim. Chyba żaden inny aparat fotograficzny nie dawał mi tyle frajdy z fotografowania.

Dwa obiektywy, konieczność trzymania aparatu na brzuchu przy kadrowaniu, na 'matówce' (w sumie nie jest to matówka) obraz w odbiciu lutrzanym i kwadratowy kard. A do tego brak światłomierza i konieczność faktycznego skupienia się na zdjęciu. Dopełnieniem frajdy było samodzielne wywoływanie filmów i robienie odbitek. Co pradwa obecenie Lubitel leży nieużywany (brak czasu na samodzielne wolanie), ale coś czuję, że wkrótce do niego wrócę...

Szczegóły techniczne sobie odpuszczę, kto chce niech sam sobie poszuka. W zamian jeszcze jedno ujęcie Lubitela i kilka zdjęć nim wykonanych.

Lomo Lubitel
Fotografia Lubitel
Krajobraz z Lubitela 166
Lubitel 166