Apple Safari - podejście drugie
Gdy w zeszłym roku robiłem pierwsze podejście do przeglądarki internetowej pachnącej jabłuszkiem (mowa oczywiście o Apple Safari) nie byłem z tej przygody zadowolony. Najbardziej denerwowało mnie zawsze włączone wygładzanie czcionek oraz raczej słaba wydajność samej przeglądarki. Kilka dni temu ponownie postanowiłem zapoznać się z 'jabłkową przeglądarką' i zainstalowałem Safari 4 Public Beta, która bardzo miło mnie rozczarowała.
Po pierwsze, ktoś poszedł po rozum do głowy i domyślny stopień wygładzania czcionek jest dziedziczony z ustawień Windows. Co prawda można to regulować, ale już nie za pomocą suwaczka, tylko kilku sensownych ustawień. Wyłączyć co prawda jawnie nie można, ale przestało to przeszkadzać.
Po drugie, szybkość pracy. Safari 4 jest szybka. Zdecydowanie szybsza od Firefox 3, o takich koszmarkach jak Internet Explorer nie wspominając (do Opery nie porównywałem). Przeglądanie stron byłoby prawdziwą przyjemnością gdyby nie drobne ale: domyślny ekran startowy z miniaturami stron szybki już nie jest. Poza tym, klasa wyścigowa.
Średnio wygląda też zużycie pamięci. Z moich krótkich testów wynika, że Safari ma podobne zapotrzebowanie jak Firefox. Czasami trochę mniej, czasami więcej (u mnie FF zużywa zwykle koszmarne ilości pamięci ze względu na pewne pluginy bez których żyć i pracować nie umiem), za to chyba szybciej i efektywniej zwalnia niewykorzystaną pamięć. Wrażenie. Dokładnych testów nie robiłem. Może kiedyś.... W każdym bądź razie, nie jest źle, mogłoby być lepiej. W sprawie wydajności jest za to poważny zgrzyt o którym później.
Bardzo dobrze wygląda też sprawa kompatybilności i poprawnego renderowania stron. Safari 4 uzyskuje w teście Acid3 100 punktów (na 100 możliwych) ale kto zgadnie ile w tym prawdy, a ile optymalizacji pod właśnie ten test? Nie wiadomo. W każdym bądź razie, przy przeglądaniu zaawansowanych stron dostosowanych pod IE i FF, czasami pojawiają się pewne zgrzyty, ale nie są one rażące. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że Safari poprawnie wyświetla stronę według podanego kodu. Nie chce mi się dociekać, nie jestem szaleńcem (przy okazji, o ile lżejsze byłoby życie web developerów gdyby nie istniał Internet Explorer?).
Sprawą sporną może być interface użytkownika. Pisałem o tym już poprzednio. To jednak produkt głównie dla Maców i zwyczajnemu użytkownikowi Windowsa kilka rzeczy może się nie spodobać. Sprawa gustu i przyzwyczajenia.
Apple Safari Beta 4 nie powala mnogością opcji konfiguracyjnych. Jest tego raczej mało i część funkcji konfiguratora zawiera błędy (jak choćby selektor czcionek). Brakuje za to pluginów jak choćby AdBlock (może są, nie szukałem), z czym wiąże się zgrzyt o którym już wspominałem. Nie wiem z jakiego pluginu do flashy używa Safari, ale albo jest on koszmarnie powolny lub gorzej wykorzystywany niż choćby w FF. Momentami zapotrzebowanie Safari na moc obliczeniową jest koszmarne.
Czy mogę polecić tą przeglądarkę? Chyba tak, a nóż przypadnie do gustu? Na pewno warto pożegnać się z IE. Wreszcie Operze i Firefoxowi urósł sensowny konkurent (do spółki z Google Chrome). Ja się raczej z Firefox nie rozstanę, ale z pewnością jeszcze kiedyś zainteresuję sie Safari.


