Nowy aparat jest, wolny wieczór jest, czas powrócić do starego pomysłu: obiektyw otworkowy (pinhole) do lustrzanki. Idea pinhole jest banalnie prosta: w blaszce lub innej nieprzepuszczalnej i cienkiej powierzchni robimy małą dziurkę i ustawiamy na przeciwko materiału światłoczułego (film, matryca, papier światłoczuły, cokolwiek). I tyle. Im dziurka mniejsza, tym nasz "obiektyw" ciemniejszy, ale też ostrzejszy. Im większa, tym "jaśniejszy" ale obraz bardziej rozmyty.

Koniec "teorii", robimy pinhole. Krok pierwszy, znajdujemy dekielek do body i kawałek blaszki (na przykład z puszki po napoju). W blaszce robimy małą dziurkę.

 

dsc_0010.JPG

Krok drugi, w dekielku wycinamy otwór wielkości blaszki, a samą blaszkę przyklejamy tak, aby wypełniła otwór w dekielku.

dsc_0013.JPG

Na koniec uszczelniamy całość czarną taśmą izolacyjną z obu stron. I obiektyw gotowy.

dsc_0014.JPG

Na koniec wystarczy dekielek pełniący rolę obiektywu założyć na korpus aparatu, aparat ustawić na statywie, wykadrować, ustawić dłuuugi czas naświetlania i zrobić zdjęcie. Prawda, że banalne? Poniżej wynik tej próby, który udowadnia, że dziurka zrobiona przy pomocy szpilki jest zdecydowanie zbyt duża :)

pin.jpg